Grzegorz Kowalczyk: Po licznych wypowiedziach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego można wnioskować, że nadeszły dobre czasy dla obrońców zwierząt. Czy to oznacza również korzystne zmiany dla polskiego rolnictwa?

Eugeniusz Kłopotek: Musimy oddzielić od siebie dwie sprawy. Jeśli jesteś przestępcą znęcającym się nad zwierzętami, to po prostu nie ma zmiłuj. To podobnie, jakbyś znęcał się nad człowiekiem – to przecież też żywa istota. Jednak inną kwestią jest projekt dotyczący hodowli zwierząt futerkowych. Jestem z wykształcenia zootechnikiem, zawiaduję zakładem, w którym jest słynna gęś biała kołudzka. Przy zakazie hodowli jednych zwierząt istnieje zagrożenie, że lada chwila zakażemy hodowania innych – świń czy właśnie gęsi. A nie możemy przecież wyeliminować z ludzkiej diety niezbędnego białka zwierzęcego. W takich sytuacjach zalecam więc daleko idącą ostrożność, jeśli tylko hodowla jest prowadzona zgodnie z istniejącymi przepisami. Weterynaria jest bezlitosna i stawia naprawdę ostre wymagania. Gdy ktoś sobie nie radzi i zaniedbuje zwierzęta, to trzeba mu zabrać możliwość prowadzenia takiej działalności.

Jednak mieszkańcy gospodarstw ulokowanych blisko takich przedsiębiorstw skarżą się na problemy sanitarne.

Jako zootechnik z wykształcenia odwiedziłem w swoim życiu kilka ferm zwierząt futerkowych. Nie czułem żadnego odoru. Zrozumiałe, że na wsi, gdzie żyją zwierzęta, czasem ma się do czynienia z przykrymi zapachami. Sam mieszkam na wsi i wiem, jak to wygląda. Na normalnie prowadzonych fermach nie powinien być to wielki problem. Polecam kiedyś wybrać się samemu i zobaczyć, jak to wygląda. Źle prowadzone fermy po prostu się zamyka. A jak mamy do czynienia z recydywą, to zamyka się również właściciela.

Dziś prezes PiS znów ujął się za losem zwierząt…

Prezes Kaczyński kolejny raz pokazał, kto tak naprawdę rządzi w partii. Wszedł na mównicę w dość nieformalny sposób – nie miał ku temu żadnych uprawnień, lecz marszałek nie chciał się sprzeciwić. W czasie wystąpienia zaapelował do swojego klubu, aby przyjął poprawkę Platformy Obywatelskiej zakazującą dalszego posiadania zwierząt przez osobę, która wcześniej się nad nimi znęcała. Moim zdaniem to bardzo pozytywne zachowanie i w pełni jej popieram. Dobrze, że przekonał swój klub. Osoba raz skazana nie ma prawa mieć zwierząt ponownie.

Dziś szefowie klubów PO i Nowoczesnej zapowiedzieli współpracę podczas wyborów samorządowych. Co na to PSL?

To dobra decyzja. My zadeklarowaliśmy, że chcemy iść samodzielnie. Na tym etapie nie będziemy tworzyć żadnej koalicji. Zobaczymy, co będzie po wyborach samorządowych – to sprawdzian, który pokaże realne poparcie dla poszczególnych partii politycznych. PSL da sobie radę w tych wyborach. Choć szczypią nas z jednej i drugiej strony.

Posłowie PSL nie obawiają się, że lada chwilę stracą swój klub w Sejmie?

Nie sądzę. Co prawda jesteśmy na progu – wymierzone w nas działania rządzących nie odniosą sukcesu. Kłusownicy polityczni, do których w tej chwili należy partia Jarosława Gowina, nie pokonają Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Jak w PSL odnajdzie się nowy nabytek – poseł Michał Kamiński?

Jego obecność traktuję jako wyciągniętą pomocną dłoń. Ma swoje poglądy na wiele spraw, jednak chcę przypomnieć, że Europejscy Demokracji, Platforma Obywatelska i PSL to jedna frakcja w Parlamencie Europejskim. Pod tym kątem decyzja ta nie jest niczym nadzwyczajnym. Choć niewątpliwie nie zawsze się zgadzaliśmy, to dziś jesteśmy wdzięczni za pomoc, jaką otrzymaliśmy.

Czym można wytłumaczyć fakt, że odejście poseł Możdżanowskiej spotkało się z większą wyrozumiałością niż zmiana barw przez Mieczysława Baszko?

Nie chcieliśmy ranić kobiety, która po prostu się pogubiła w życiu. Jako mężczyźni kierujemy się delikatnością wobec kobiet. Co do posła Baszki, to tak jak już kiedyś powiedziałem – chłopu chyba rozum odebrało. On jest spalony w swoim środowisku po takim numerze, jaki nam wciął, w dodatku w dniu, w którym mieliśmy krajową konwencję samorządową. Nie wiem, co siedzi w ludziach i powoduje, że mają tak słabe charaktery. I to są posłowie na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej…

W ubiegłej kadencji do PSL przeszedł np. poseł John Godson…

Rozumiem gdy jest jakaś zbieżność programowa albo wyrządzono komuś niewątpliwą krzywdę. Wtedy faktycznie można zostać posłem niezrzeszonym albo przystąpić do innego klubu. Jednak jeżeli ktoś się daje kupić za stołek, tak jak Pani Możdżanowska… Nie wiem, jak będzie z Panem Baszko. To tylko świadczy o tych ludziach.