Grzegorz Kowalczyk: Skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego ustawy o IPN przez prezydenta to dobra decyzja?
Iwona Śledzińska-Katarasińska: Teoretycznie da to czas do namysłu, choć osobiście nie wierzę w dobre intencje tej decyzji. Nie sądzę też, aby obecny Trybunał Konstytucyjny działał tonująco na panujące na świecie nastroje. W treści projektu można dopatrzyć się pewnych wad konstytucyjnych, ale pamiętajmy, że prezydent podpisał ustawę i wchodzi ona w życie. Tymczasem, cała nasza polityka zagraniczna zależy teraz od łaski sędzi Przyłębskiej. A to chyba nie jest najlepszy adres. Zresztą całe nieszczęście zaczęło się już wówczas, gdy tą tematyką zajął się wiceminister Patryk Jaki. To młody i bardzo zdolny polityk, lecz zdecydowanie w typie rewolucjonisty. Gdyby urodził się wcześniej, to stałby na czele rewolucji październikowej albo jeszcze wcześniej - francuskiej. Tymczasem polityka międzynarodowa wymaga wiele taktu, spokoju i dyplomacji. Można było stworzyć projekt, który broniłby dobrego imienia Polski i nie powodował tak wielkich zadrażnień. Niedawno dowiedzieliśmy się od byłego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, że jego resort ostrzegał przed protestami innych państw. Widocznie zlekceważono nawet ministra własnego rządu.

Jak dziś można zażegnać ten kryzys?
Dziś zażegnać go nie sposób, bo ustawa została już podpisana. Czas na to był podczas procedowania projektu. Swoiste okienko pogodowe już się zamknęło. Teraz, bez zmiany treści ustawy, prowadzony dialog to jedynie pudrowanie rzeczywistości, które zapewne nie przyniesie większych efektów.

Pojawiły się głosy, że opozycja zrobiła zbyt mało. Być może powinna ona stanąć po stronie rządu, przynajmniej popierając zakaz twierdzenia o obozach śmierci kłamliwie nazywanych polskimi…
Tylko że w ustawie nie ma mowy o polskich obozach śmierci. To sformułowanie pojawia się jedynie w uzasadnieniu, które przecież w obrocie prawnym nie istnieje. Może kształtować jedynie dysputy naukowe czy inne dywagacje, natomiast nie ma żadnego wpływu na wykonywanie ustawy i obowiązujące w Polsce prawo. Opozycja więc nie mogła stanąć po stronie rządu, bo od początku było wiadomo, że ten projekt to bubel prawny. Nie można występować w obronie tak źle stworzonego dokumentu. My wiemy, na czym polega dyplomacja i relacje międzynarodowe – przez osiem lat naszych rządów znakomicie prowadziliśmy politykę zagraniczną i wypromowaliśmy Polskę na jedno z wiodących państw europejskich. Teraz przyszli Hunowie z siekierami i wszystko to zniszczyli.

Czy jeśli w miejsce Ryszarda Czarneckiego zostanie zaproponowany inny kandydat z PiS, to będzie mógł on liczyć na poparcie europosłów z PO?
Nie mogę wypowiadać się za kolegów z europarlamentu, ale myślę, że poprzemy Polaka. Nie postąpimy jak rząd Prawa i Sprawiedliwości podczas wyboru Donalda Tuska na Przewodniczącego Rady Europejskiej. Frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów należy się miejsce jednego wiceprzewodniczącego. Jeśli wskaże ona polityka PiS, to pewnie będziemy głosować „za”, chyba że będzie to osoba ze skazą, nazwijmy to, karno-skarbową w życiorysie.

Minister Jacek Czaputowicz zwrócił się do Rosji kolejny raz w sprawie zwrotu wraku tupolewa. Rząd może liczyć w tej kwestii na wsparcie opozycji?
Od dawna mówimy, że wrak powinien zostać Polsce zwrócony. Bezapelacyjnie należy do tego dążyć. Staraliśmy się o to również jako formacja rządząca, choć PiS zarzucał nam nieskuteczność. Dziś widać, że oni także nie są w stanie tego dokonać. Pamiętam huczne zapowiedzi, że pierwsze, co zrobią po przejęciu władzy, to odzyskają wrak. Gdzie on jest?

Kiedy poznamy konkrety odnośnie wspólnych kandydatów Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej?
Obecnie zespół złożony z przedstawicieli Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej pracuje nad wspólnym programem wyborczym będącym podstawą tego porozumienia. Dopiero kolejnym etapem będą kwestie techniczno-organizacyjne, czyli ustalanie konkretnych nazwisk i proporcji, w jakich będzie odbywał się podział kandydatów między obie partie. Chcemy rozszerzać tę inicjatywę na inne ugrupowania. Współpracujemy lokalnie z ruchami obywatelskimi czy Komitetem Obrony Demokracji. Zatem z naszej strony nie będzie przeszkód przed zapraszaniem na listy osób spoza tych dwóch ugrupowań.