Robert Mazurek: I co, straszne?
Jarosław Modzelewski*: Nie, dobrze to wygląda.

Naprawdę podoba się panu?Widziałem wizualizacje pomnika smoleńskiego i to jest rzeczywiście niezłe.

Zapiszą pana do PiS za takie wypowiedzi.
Wśród artystów dominuje poczucie, że to jest dobry projekt. Nawet ci, którym z PiS bardzo nie po drodze, krytykują najwyżej sposób, w jaki się ten pomnik stawia, ale nie sam projekt. Stworzył go zresztą dobry twórca – Jerzy Kalina.

Spodziewałem się raczej narzekań.Dlaczego? Jest szansa, że to będzie udany pomnik. Nawiasem mówiąc, taki pomnik powinien powstać już dawno.

Pomnik ofiar?
Dla mnie to oczywiste, że powinny powstać dwa pomniki: zarówno ofiar katastrofy, jak i prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Zaraz pan usłyszy, że to wcale nie był najlepszy prezydent.A co to za argument? Każda postać historyczna jest kontestowana, każda historia ma swoje odcienie. Gdybyśmy rozumowali w ten sposób, nikt nie miałby pomnika.

A miejsce?
Hm, ja mam w ogóle kłopot z tym placem, uważam, że pomogłoby mu odbudowanie Pałacu Saskiego. Bez niego on jest jakiś nieskończony, niezamknięty, to wyraźna wyrwa, trochę miejsce bez sensu.

Zgoda, skoro pałacu ma nie być, to trzeba było plac zaorać, zasiać trawę i zasadzić drzewa, powiększając Ogród Saski.Właśnie, to przynajmniej byłoby logiczne, ale lepszy byłby i pałac, i plac.

Pałac powinni odbudować na 100-lecie niepodległości.
Pamiętam to poruszenie, gdy pojawił się ten pomysł. Było wtedy poczucie, że w przestrzeni publicznej stanie się coś dobrego.

Co to zmieniłoby w sprawie lokalizacji pomnika?
On wtedy odnosiłby się do czegoś, zmieniłoby się całe jego otoczenie. Wie pan, było wiele możliwości, tylko trzeba było chcieć. Ale zamiast tego było zabieranie przestrzeni: tu nie damy, tam nie pozwolimy, tutaj nie można, a w tamtym miejscu zabrania konserwator… Wie pan, dobry był pomysł tego pomnika światła i to byłoby najmniej inwazyjne.

Ale z drugiej strony ludzie muszą mieć gdzie składać kwiaty.
Można było przecież zastąpić te dwie tablice jedną, jakąś częścią tego pomnika, były sposoby. Niestety, władze Warszawy przez osiem lat nie chciały tych pomników postawić.

A jaki będzie pomnik Lecha Kaczyńskiego?
Nie wiem, ale tu może być gorzej. Nie widziałem żadnego naprawdę udanego projektu. Zresztą my nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce mamy kłopoty z pomnikami.

*Jarosław Modzelewski, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, kieruje pracownią malarstwa na macierzystej uczelni. Współtwórca i uczestnik wystaw oraz akcji Gruppy w latach 1982–1992.

Cały wywiad w piątkowym wydaniu Magazynu "Dziennika Gazety Prawnej"