Tej ustawy [o IPN - red.] w ogóle nie powinno być - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Jan Olszewski. Ona jest po prostu niewłaściwa i niedobra. Sposób jej powstawania dowodzi, że nie wszystko jest w porządku w procesie ustawodawczym przy procedowaniu tak ważnych aktów. Niezrozumiałe jest dla mnie, kto i za co odpowiada w tej ustawie. Powstały dziwne wątki, które zostały wykreowane tak, że wyglądają jak z innej bajki. Niedorzeczne jest, że kwestia ukraińska znalazła się w noweli o IPN, w której podniesiono kwestię izraelską - krytykuje nowe prawo były premier. Dlatego uważa, że błędy te powinien naprawić Trybunał Konstytucyjny. Sądzi też, że do czasu stanowiska TK, prokuratorzy nie powinni ścigać ludzi, których wypowiedzi mogłyby mogłyby naruszać nowe prawo.

Olszewski tłumaczy też, że choć Rosja na pewno skorzystała na konflikcie Polski z Izraelem, to jednak nie można mówić, że to Moskwa była inspiratorem zmian w prawie. Za problemy wini raczej pomysłodawcę nowelizacji - wiceministra sprawiedliwości. Minister Patryk Jaki jest obciążony obowiązkami w Ministerstwie Sprawiedliwości, do tego pełni czasochłonną funkcję przewodniczącego komisji badającej wątek reprywatyzacji w Warszawie. Na pana ministra spadł szereg obowiązków, nawet dotyczących... prac nad ustawą o ochronie zwierząt. Samo zestawienie problematyki - z jednej strony reprywatyzacja w Warszawie, z drugiej ustawa o IPN, z trzeciej ochrona zwierząt, tak szerokie spektrum - ukazuje, że komuś w tej kwestii coś się pomyliło. Mam tu na myśli wagę tych problemów. I to są błędy po naszej stronie, niestety - stwierdził.

Dlatego też wzywa "odpowiedzialnych polityków", by rozładowali napięcie wokół stosunków Polski z Izraelem. Mieszanie polityki historycznej i bieżących wydarzeń jest czymś niestosownym - podsumowuje.