Robert Mazurek: Na czym polega prawdziwa depresja?

Łukasz Święcicki: Głównym, a może raczej pierwszym problemem osób z depresją jest brak napędu, energii życiowej. Ona się w jakiś sposób z człowieka wydostaje i nie gromadzi ponownie.

W ten sposób rodzi się depresja?

To jak popsuty alternator w aucie – prądnica powinna ładować, a nie ładuje. W człowieku rozmaite miłe wydarzenia powinny nas ładować, a nie ładują.

Bo jesteśmy przemęczeni. Panie, wyjedź pan za miasto, popatrz na góry i odetchniesz.

Tylko że choremu na depresję to nie pomaga, wręcz przeciwnie, to pogarsza jego stan. Przecież on widzi, że dookoła są te wszystkie ładne rzeczy, które zawsze go pobudzały, a teraz nie pobudzają. I co ciekawe, to nie jest błąd w postrzeganiu świata. Robiliśmy eksperymenty i badaliśmy odczuwanie zapachów i smaków u ludzi z depresją i zdrowych. Okazało się, że osoby z depresją wyczuwały zapachy nawet w mniejszym stężeniu niż zdrowi, ale nawet najmilsze nie poprawiały im samopoczucia.

A czym się objawia chorobliwa depresja, nie gorsze samopoczucie.

Taki chory bardzo dużo leży, chodzi wolno, przygarbiony, jest przygaszony. Wyraźnie brak mu sił, mówi powoli, zbiera myśli z dużym trudem, więc ma poczucie, że ma otępienie. Ma poważne kłopoty z koncentracją.

Nie je?

Albo wręcz przeciwnie, je bardzo dużo, lecz bez przyjemności, napycha się. A inni potrafią schudnąć 20 kilogramów w kilka miesięcy, mając poczucie, że się nie odchudzają, a chudną w oczach. Tak samo, czyli skrajnie, jest ze snem. Nawet tym, którzy śpią bardzo długo, sen nie daje odprężenia. Mają poczucie, że spali ze dwie godziny, a reszta to jakiś letarg, półsen.

A inne objawy?

Bardzo szybko dochodzą myśli, że nie działa mi układ pokarmowy. I tu bez względu na poziom wykształcenia ludzie, najbardziej nawet inteligentni, mówią rzeczy, które po prostu nie są możliwe.

BIO: Łukasz Święcicki – psychiatra, pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie