Owsiak zaczął swój wpis od tego, że nie może się doczekać procesu z Krystyną Pawłowicz – to nawiązanie do ostatniej wypowiedzi na Przystanku Woodstock.

"Wręcz pragnę, żeby to było jutro, jak najszybciej, po prostu teraz. Chciałbym w tak ważnym miejscu, przed sądem orzekającym w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, usłyszeć, co ma do powiedzenia największy, wręcz gigantyczny obciach, a chcąc nazwać rzeczy po imieniu – największe nieporozumienie polskiej sceny politycznej – Krystyna Pawłowicz" - wyznał.

Potem nawiązał do ostatniego wpisu posłanki PiS. Pawłowicz napisała:

"Nazwać 'wpisem emocjonalnym' to, co dzisiaj opublikowała na swoim Twitterze, to idiotyzm. Ten wpis to, w mojej ocenie, największe bagno intelektualne, jakiego jesteśmy świadkami" - ocenił. I przyznał, że dziwi się, że "polskie elity polityczne tolerują" jej zachowanie.

"Zeszliśmy na samo dno kultury dyskursu politycznego. Sejm, który w swoim założeniu ma być miejscem spotkania elity wybranej przez cały Naród, od lat jest miejscem kaźni języka, kultury słowa, a wręcz w ogóle kultury porozumiewania się ze sobą. Nie ma tam szans na jakąkolwiek konstruktywną, sprzyjającą rozwiazywaniu problemów, dyskusję" – ocenił przy tym.

Uważam, że jest pewna bariera czarnego humoru, w której możemy na siłę upchnąć te szalone zachowania. Ale musi przyjść moment reakcji, kiedy z Sejmu RP robi się oborę i chlew. Kiedy słowa obrażające Polaków, a napiszę za siebie – obrażające mnie dogłębnie, wylatują z ust polityków jak woda z kranu.

Wpis zakończył równie mocno: "Krystyno Pawłowicz, jest Pani najpodlejszym przykładem człowieka, który nie ma mojej akceptacji do wypowiadania tak krzywdzących i złych słów. Twitterowy zlew pomyj Posłanki Pawłowicz o Prezydentach, nawet jeśli nie wymieniła ich nazwisk, powinien być ścigany z urzędu".

"Pyta Pawłowicz – co z Polską? To ja się pytam Polaków – co z Pawłowicz? Moim zdaniem należy wyrzucić ją na zbity… z Sejmu" – skwitował.