Ale minister wreszcie zaczął obiecywać. Na początku swojego urzędowania był retorycznie wstrzemięźliwy, mówił "że lepiej nie obiecywać, tylko podpisywać", ale teraz to się zmieniło. Najwyraźniej zrozumiał, że skoro w prawdziwym życiu trudno jest coś osiągnąć, to przynajmniej werbalnie, w tym wirtualnym, ruszy do przodu. I tak chociaż Inspektorat Uzbrojenia, jednostka ministerstwa obrony narodowej odpowiedzialna za zakupy, właśnie ogłosił zawieszenie składania ofert na śmigłowce dla sił specjalnych, to jednak minister Błaszczak deklaruje, że "nie jest prawdą, że rezygnujemy z jakiegokolwiek programu".

Śmigłowce dla wojsk specjalnych zostaną zakupione. Chodzi o ułożenie zamówień w pewnym katalogu. Moim zadaniem jest zapewnienie nowoczesnego sprzętu dla Wojska Polskiego. Podstawy prawne i finansowe są" - zadeklarował.

Co miał na myśli minister mówiąc o jakimś katalogu? Trudno powiedzieć. Trudno też zrozumieć słowa, że nie rezygnujemy z zakupu, skoro właśnie odwołano składanie ofert. A wcześniej doprowadzono do rozwiązania kontraktu na caracale z powodu braku porozumienia w kwestii offsetu. Faktem jest, że akurat siły specjalne mają w Wojsku Polskim najnowsze śmigłowce i znacznie pilniejszy jest zakup śmigłowców morskich. Ale problem w tym, że w tej materii nic się nie dzieje. Nowych śmigieł jak nie było, tak nie ma. I nic, poza pustymi słowami ministra obrony, nie zapowiada by coś się zmieniło w tej kwestii.

Inną frapującą deklaracją ministra Błaszczaka z ostatnich dni, jest to, że "po podpisaniu umowy na zestawy obrony powietrznej Patriot będą prowadzone rozmowy o kolejnych zakupach, a rząd nie rezygnuje z żadnego z kluczowych programów modernizacyjnych. W pierwszej kolejności wymienił zakup okrętów podwodnych".  Zbiegło się to w czasie z wycofaniem z użycia kolejnego okrętu podwodnego klasy Kobben i bardzo smutnymi słowami Inspektora Marynarki Wojennej, kontradmirała Mirosława Mordela, który stwierdził, że "oddala się perspektywa pozyskania okrętu podwodnego nowego typu". Warto więc zadać kilka pytań. Co to znaczy, "po podpisaniu umowy na Patrioty" - w kolejnej kadencji sejmu już za następcy ministra Błaszczaka? Co faktycznie jest priorytetem zakupowym dla Wojska Polskiego? Dlaczego w kluczowych programach zakupu uzbrojenia nic się nie dzieje?

Tymczasem w radiowej Jedynce minister Błaszczak zwala winę na brak zakupu okrętów podwodnych na poprzedników. Urzędującego siedem lat temu Bogdana Klicha i kończącego trzy lata temu urzędowanie Tomasza Siemoniaka. Ministra Antoniego Macierewicza pomija. Nawet jeśli ten pierwszy ma wśród wojskowych łatkę zdecydowanie najgorszego ministra obrony III RP, to jednak od czasu jego szefowania w MON, w Wiśle upłynęło wiele wody.

Tymczasem wciąż robi za wymówkę dla strachu przed podejmowaniem istotnych dla obronności decyzji. Minister Błaszczak mówi, że w przypadku okrętów podwodnych mamy trzech chętnych dostawców. Ale to wiadomo od lat. Teraz potrzeba decyzji i prawdziwego, nie tylko deklaratywnego zapewnienia finansowania. Wydaje się, że jeszcze kilka miesięcy nieróbstwa i chowania głowy w piasek i to już nie minister Klich będzie uważany za najgorszego ministra obrony III RP. W tym wyścigu minister obrony Mariusz Błaszczak ma naprawdę niezłe szanse.