Tak czy inaczej cytat sławny i piękny, z Tukidydesa: Państwo nasze jest godne podziwu i pod tym, i pod wieloma innymi względami. Kochamy bowiem piękno, ale z prostotą, kochamy wiedzę, ale bez zniewieściałości, bogactwem się nie chwalimy, lecz używamy go w potrzebie. Przyznanie się do ubóstwa nie przynosi nikomu ujmy, jednakże jest ujmą, jeśli ktoś nie stara się z niego wydobyć. U nas ci sami ludzie, którzy zajmują się sprawami państwa, zajmują się także swymi osobistymi, a ci, którzy ograniczają się tylko do swego rzemiosła, znają się także na polityce. Jesteśmy bowiem jedynymi, którzy jednostkę nie interesującą się życiem państwa uważają nie za bierną, lecz za bezużyteczną („Wojna peloponeska”, tłum. Kazimierz Kumaniecki).

Ten nieco pyszałkowaty opis przewag Aten nad innymi polis czytam z wypiekami. Do diabła z Atenami, ale ta Polska dzisiejsza… Chciałoby się napisać: bądź taka, ojczyzno. Miej konflikty, jako i starożytni mieli, miej swoje brzydkie epizody, miej hejt (szczęściarze z Greków, że nie mieli internetu – nie ma wątpliwości, że lektura ówczesnych wpisów wywoływałaby dzisiaj obrzydzenie nie mniejsze niż lektura jazdy na Krzysztofa Ziemca czy na Tomasza Lisa). I zarazem buduj tak wiele. Solidarność, sztukę, empatię, naukę, zaangażowanie, zaradność jednostek i zaradność społeczności... A przy tym kształtuj mądrą dumę z własnych osiągnięć.

Trochę tego i tamtego oczywiście jest. Zaplątaliśmy się wszakże w grę neurotycznych frazesów. Jedni z chwalenia dorobku ostatniego pokolenia zrobili pałkę przeciwko PiS. Drudzy docenianie polskiego dorobku i jego obronę uważają za sprzymierzanie się z wrogami Polski z niemiecko-rosyjskiej PO. To właściwie cud, że na mundialu nie występują dwie reprezentacje Polski: Kaczyńskiego i Tuska.