Marszałek: Nocne gry i zabawy polityków PiS
Takiego numeru jeszcze żadna odchodząca władza swoim następcom nie wycięła. Decyzja o skopiowaniu i wywiezieniu archiwów komisji weryfikującej żołnierzy zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych oznacza, że przez następne lata czeka nas nieustanny wysyp "hakowych" informacji - pisze publicystka DZIENNIKA Anna Marszałek.
- Olszewski: Środowisko WSI pokierowało dziennikarzami
- Wojskowe archiwum ukryte w pałacu
- Macierewicz na celowniku sejmowej speckomisji
- To Olszewski kazał przenieść materiały WSI
- Schetyna: Zbadam kłamstwa o materiałach WSI
- PiS okopało się w Pałacu
- Los pająka
- Platforma dobierze się do archiwum WSI
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Trzeba przyznać, że Prawo i Sprawiedliwość wyciągnęło wnioski z "nocnej zmiany". Kiedy w 1992 r. po ujawnieniu przez Antoniego Macierewicza listy tajnych agentów SB odwołano rząd Jana Olszewskiego, czasu było mało, a i technika była gorsza. Nie udało się skserować tego, na czym zafascynowanym tajnymi służbami, kwitami i teczkami politykom zależało.
Teraz czasu było więcej, a operację przeprowadzono prawie perfekcyjnie. Powołano Jana Olszewskiego w miejsce Macierewicza na szefa komisji weryfikacyjnej. Ustawa nie określa precyzyjnie miejsca siedziby tej komisji i pod tym pretekstem można było przewieźć archiwa do nowych pomieszczeń, które "przypadkiem" znalazły się w Kancelarii Prezydenta zaraz obok BBN. Prawdopodobnie nie złamano więc prawa.
Problem jednak nie leży w tym, czy dochowano wszystkich procedur. Nie chodzi też, jak próbuje sugerować Macierewicz, o "wściekły atak" w obronie skompromitowanych służb wojskowych będących na usługach Moskwy.
Chodzi o to, czego niektórzy politycy PiS zdają się nie rozumieć, że łamane są standardy demokracji. Skandalem jest, że jedna grupa polityczna bez żadnej kontroli buduje sobie "prywatne" archiwa do bezpardonowej walki politycznej z przeciwnikami.
Skandalem jest, że uważa, iż ma do tego prawo, bo przegrała wybory, i w dodatku sądzi, że "przypadkowe społeczeństwo" zapewne się pomyliło i nie wie, co dla niego jest dobre. Kraj według PiS to "podwórko", na którym wygrywa ten, kto mściwiej rozliczy innych i ciężej obrazi. A cóż się do tego bardziej nadaje niż brudy z archiwów tajnych służb. Prawdziwości ich już nikt nie weryfikuje.
Łatwość wrzucenia "pomyj" do mediów przez rządzących, oczywiście anonimowo, rozzuchwaliła polityków PiS. W opozycji mogłoby brakować tej amunicji, więc podjęto próbę okopania się na przyczółku Pałacu Prezydenckiego. Niedawno DZIENNIK ujawnił, że kopiowano akta ABW. Teraz, że wywieziono archiwum WSI. Czy politycy PiS nie zauważyli, że społeczeństwo w wyborach odrzuciło takie zabawy i zostali na podwórku sami?
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!