Goldman: Zachód powinien traktować Putina jak Łukaszenkę
Nazwijmy od razu rzecz po imieniu - Rosja nie jest demokracją, Władimir Putin nie jest demokratycznym przywódcą, a przyszłoroczne wybory prezydenckie potoczą się dokładnie tak, jak je zaprogramuje Kreml. Rozpoczętą właśnie kampanię prezydencką w Rosji można więc podsumować stwierdzeniem: nowym prezydentem zostanie człowiek osobiście desygnowany na to stanowisko przez Putina - pisze w DZIENNIKU amerykański politolog Marshall Goldman
- Kreml tworzy partię opozycyjną
- Ostatnia szansa Zachodu na zachowanie twarzy
- Putin łapie przeciwników politycznych na pasach
- Putin znów skazuje na łagry
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dlaczego rosyjska opozycja godzi się na taki obrót sprawy? Bo nie ma innego wyjścia. Liderzy opozycji mają ograniczony dostęp do mediów, brakuje im też pieniędzy na prowadzenie kampanii. Bo w Rosji jakiekolwiek wsparcie dla opozycji jest traktowane jak krytyka Putina, a za to grożą dotkliwe kary. Popierający przeciwników Putina biznesmeni i media muszą się liczyć z nieoczekiwaną wizytą z urzędu podatkowego albo z tym, że zostaną uwikłani w skandal, który zrujnuje ich wizerunek.
Dlatego zaplanowane na przyszły rok wybory prezydenckie w Rosji to świetna okazja, by demokratyczna część świata po obu stronach Atlantyku zadała sobie pytanie, czy nie nadszedł już czas na bardziej radykalne kroki wobec Putina i jego otoczenia. Bo czy Rosja powinna brać udział w szczytach G8? Jeżeli G8 to rzeczywiście wspólnota największych demokratycznych gospodarek świata, wówczas dla łamiącej prawa człowieka Rosji nie powinno być w niej miejsca. Czy demokratyczni przywódcy powinni przyjmować łaskawego dla oligarchów Władimira Putina na oficjalnych wizytach państwowych? Putin nie zasługuje na lepsze traktowanie niż białoruski satrapa Aleksander Łukaszenka i pora, by świat zdobył się na odwagę, by mu to pokazać. Szczególną rolę - dużo większą niż Ameryka - może i powinna w tej sprawie odegrać Rada Europy.
Oczywiście, wszystko ma swoją cenę. Może się przecież okazać, że nadmierna krytyka oraz sankcje dyplomatyczne wobec Rosji spowodują, iż ten nieprzewidywalny i przeczulony na punkcie swej narodowej dumy kraj postanowi odciąć się od reszty świata. A przecież nie leży w niczyim interesie, by szantaż energetyczny, jaki Rosja regularnie próbuje stosować wobec sąsiadów, jeszcze się nasilił. Nikt nie życzy sobie powrotu do stosunków z okresu zimnej wojny, a Waszyngton chce kontynuować współpracę z Rosją w wojnie z terrorem.
Pod wieloma względami o wiele łatwiej było więc obchodzić się z Rosją dziesięć lat temu, gdy jej gospodarka nie opływała tak jak teraz w miliardy petrodolarów. Dlatego wypracowanie skutecznej strategii, która przywróci rosyjską państwowość na właściwe tory, to gigantyczne wyzwanie. Trzeba je jednak jak najszybciej podjąć.
p
Marshall Goldman, wykładowca na Uniwersytecie Harvarda, autor kilkunastu książek o Rosji
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!