Tusk i Kaczyński pokazali klasę

Kolenda-Zaleska o szansie na lepszą współpracę premiera z prezydentem Fot. fot. TVN24 Pawel Babala / Default
Nie mam złudzeń, że spotkanie prezydenta z premierem położyło kres problemom we współpracy między tymi ośrodkami władzy. Ale cieszy mnie, że obaj politycy, jak powiedział Michał Kamiński, "dwaj liderzy państwa polskiego", pokazali, że potrafią rozmawiać w cywilizowany sposób - pisze w "Fakcie" Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka TVN.
- Tusk powinien być twardy
- Prezydent pogodził się z premierem
- Tusk znów przyjdzie do prezydenta
- Prezydent i premier kłócą się, gdzie kto ma jechać
- Największy wróg Lecha Kaczyńskiego
- Kaczyński jak Jarosław Mądry
- Kaczyński zaprasza Tuska z Sikorskim
- Premier u prezydenta przed wizytą w USA
- Prezydent i premier nie pokłócą się o samolot
- Leszek Miller radzi Donaldowi Tuskowi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wiadomo, że między Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem są i będą różnice. Sami zresztą o tym mówią. Ale po środowym spotkaniu mówią już o nich innym językiem. To duża jakościowa zmiana.
Przecież jeszcze parę dni temu dochodziło wręcz do śmiesznych i kompromitujących sytuacji. Z jednej strony - wymachiwanie przez ministra Kamińskiego faksem z MSZ. Z drugiej strony, byłam zdumiona, że szef dyplomacji nie pojechał na spotkanie z prezydentem, tłumacząc się nieformalnym posiedzeniem rządu. Nie było to posiedzenie, z którego minister spraw zagranicznych nie mógłby zrezygnować na rzecz godzinnego spotkania z głową państwa.
Obie strony chcą zbadać, do czego mogą się posunąć w nowej, powyborczej sytuacji politycznej. Ale to, że pierwszym pretekstem stała się polityka zagraniczna, było fatalne dla polskiej racji stanu. Po środowym spotkaniu jestem o politykę zagraniczną spokojniejsza. Nie ma co prawda zgody na przykład w kwestii tarczy antyrakietowej czy Iraku. Widać jednak, że prezydent i premier starają się porozumieć, by na zewnątrz mówić jednym głosem.
Jeśli chodzi o sprawy wewnętrzne, nie oczekuję, że rząd i prezydent będą się kochać, mimo deklaracji Donalda Tuska o wszechogarniającej miłości. Z pewnością będą punkty sporne, ale nie ma w tym nic dziwnego. PiS będzie chciał umacniać swoją pozycję po porażce wyborczej. W perspektywie są dodatkowo wybory prezydenckie, w których prawdopodobnie rywalizować będą obaj politycy.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!