Dziennik.plOpinie

Piątek, 25 maja 2012

Imieniny: Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

KRUS - czas zamknąć tę furtkę

2008-01-14 | Ostatnia aktualizacja: 18:07 | Komentarze: 0 | skomentuj

Rząd na poważnie zabiera się za reformę KRUS. Co ważne, po cichu i wspólnie. To znaczy najpierw robi, a potem dopiero chce ogłosić, że zrobi. I nie wbrew koalicyjnemu PSL reprezentującemu głosy wsi, ale jego rękami. Spełnione są więc dwa podstawowe warunki jakiejkolwiek poważnej reformy dotykającej bezpośrednio tak wielkiej, ponadpółtoramilionowej grupy społecznej. Dlatego sprawę warto potraktować poważnie. Tym razem naprawdę może się udać - pisze w DZIENNIKU Michał Karnowski.

Pogoda

POLSKA

Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Po stronie atutów rząd może zapisać jeszcze jedno: wygasa funkcja KRUS jako amortyzatora społecznych kosztów reform. Nikt tego głośno nie powie, ale nie tylko nieudolność kolejnych ekip utrzymywała uprzywilejowanie rolników w stosunku do innych grup społecznych płacących coraz większe, wprost zależne od dochodów składki na ubezpieczenia społeczne. Każdy rząd wiedział doskonale, że dzięki możliwości łatwej - za cenę hektara ziemi - ucieczki do rolniczej kasy nie było w Polsce zbyt wielu kontrastów rodem z Trzeciego Świata. Kogo rynek wypychał z pracy, komu bankrutował zakład, mógł schować się w KRUS i jakoś przeżyć. Osłabiało to impet społecznych protestów, ograniczało liczbę ludzi pozbawionych opieki zdrowotnej i jakichkolwiek dochodów. Widać to wyraźnie w statystykach samego KRUS. Liczba ubezpieczonych po roku 1991 zaczyna skokowo rosnąć, w ciężkich pod względem kosztów transformacji latach 1993-1997 przekraczając dwa miliony osób. Potem lekko spada, do obecnych 1 mln 586 tys.

W sumie z perspektywy czasu ta strategia wypychania miejskiej biedy do KRUS chyba się opłaciła. Choć kosztowało to corocznie kilkanaście miliardów złotych.

Czy jednak po siedemnastu latach od skoku w plan Balcerowicza nadal ta furtka powinna istnieć? Coraz mniej ofiar bankructw wielkich zakładów pracy rodem z PRL. Coraz łatwiej o pracę. I coraz większy dysonans pomiędzy rozwiązaniami przyjętymi wobec rolników w 1990 roku, a rynkową rzeczywistością roku 2007. Zmienili się też sami rolnicy. I już chyba nie chcą tak masowo i tak bardzo, by wiejski standard ubezpieczenia był równy dla wszystkich i tak niski.

Dziś główny punkt ciężkości społecznego dramatu przesunął się do ochrony zdrowia. Obciążenie tego systemu rolnikami, za których płaci budżet państwa, staje się coraz większym problemem. A uzasadnienie, iż bez policzenia dochodów rolników nie można pobrać składki zdrowotnej - coraz większym kuriozum.

Dlatego tę reformę trzeba i da się przeprowadzić. Ale nie da się tego zrobić, idąc na skróty. Jeśli tylko politycy PO i PSL wpadną na pomysł, by zgłaszać reformę jako projekt poselski - będzie po zmianach. Zbyt skomplikowana i wrażliwa to sprawa, zbyt duże budzi polityczne namiętności. To trzeba wziąć - potocznie mówiąc - na klatę. Opracować w rządzie, omówić z rolnikami i ich związkami, przyjąć na Radzie Ministrów i posłać do Sejmu. A tam pilnować swoich posłów, by poparli rządowy projekt. To jest warunek trzeci powodzenia.

Michał Karnowski
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«