Dziennik.plOpinie

Piątek, 25 maja 2012

Imieniny: Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Tabloidy wodzą na pokuszenie

2008-01-23 | Ostatnia aktualizacja: 18:09 | Komentarze: 0 | skomentuj
Michał Karnowski: Tabloidy wodzą na pokuszenie

Michał Karnowski: Tabloidy wodzą na pokuszenie Fot. fot. Marcin Lobaczewski / Inne

Te same gazety, które jakiś czas temu zabiegały o każde słowo lub zdjęcie Rokity, dzisiaj tanio sobie z niego kpią - pisze w DZIENNIKU Michał Karnowski.

Pogoda

POLSKA

Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Czy jest praca dla Jana Rokity? Jak najbardziej. W ofertach - wynalezionych przez wczorajszy "Super Express" - może przebierać: Cezary, właściciel piekarni w Skórcu oferuje politykowi PO posadę piekarza za 2000 zł. Joanna, szczęśliwa posiadaczka myjni w Katowicach, poszukuje człowieka do gąbki, płaci 1500 zł. Tyle samo dają Zakłady Mięsne z Mysłowic. O 500 mniej mógłby Rokita zarobić u szewca z Siedlec.

Śmieszne? Dla mnie niespecjalnie. Bo chociaż Jan Rokita to polityk dziś zmarginalizowany, to jednak niezasługujący na tego typu kpiny. Bo chociaż mogę sobie wyobrazić, że pozostając poza Sejmem nie ma z czego żyć, to ilu polityków możemy podejrzewać o ubóstwo po kilkunastu latach publicznej aktywności? I od kiedy to fakt, iż ktoś niewiele się na Wiejskiej dorobił, jest w tabloidach zarzutem? No i wreszcie, bardzo tanie jest to kopanie leżącego. Uderzanie w polityka, który dobrowolnie wycofał się w cień.

Ale Jan Rokita nie jest tu bez winy. Cztery lata temu przy okazji pracy nad wywiadem-rzeką spierałem się z nim o rolę tabloidów w życiu polityka. Rokita twierdził, że nie da się uniknąć współpracy z nimi, że trzeba iść na kompromisy, że czasem trzeba zagrać żądaną przez nie rolę. Odpowiadałem, że owszem, można je oswajać, ale nie wolno zapominać o niebezpieczeństwach. Bo tego typu gazety jak raz kogoś wciągną za jego zgodą na swoje łamy, to już nigdy nie puszczą. Bo po kilku wspólnych „akcjach” nie pytają już o zgodę. Traktują bohatera jak swoją własność.

Ale Rokita nie dał się przekonać. Z pasją udzielał się w tabloidach, a potem często bywał też w programach rozrywkowych. Ostatnio zgodził się nawet szyć na maszynie. Dla tabloidów był to wyraźny sygnał, że z krakowskim politykiem można zrobić wszystko, bo sam nie ustanowił żadnych wyraźnych granic zabawy i happeningu.

Siła tabloidów jest wielka. Nic dziwnego, że kuszą. Ale czy trzeba im tak często ulegać?

Jeszcze bardziej dziwię się tym politykom, którzy z taką chęcią pokazują swoje dzieci, często z byle okazji jak studniówka, często wspólnie z narzeczonymi. Bez świadomości konsekwencji wrzucają je w okrutny świat show-biznesu. Te same zdjęcia z cukierkowatych dziś sesji za kilkanaście miesięcy mogą posłużyć do ilustracji materiału o ich rzeczywistych czy wyimaginowanych przewinach. Cena za chwilę takiej przyjemności prędzej czy później będzie duża. Tabloid raz złapawszy nie wypuszcza. Ani Rokity, ani dzieci premiera.

Michał Karnowski
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«