Ostrożnie z tą niepodległością
Europa wzbogaciła się wczoraj o nowe państwo: Kosowo. Albańczycy szaleją z radości. Czy nam także powinno być wesoło? Nie bardzo. Wprawdzie skoro naród chce niepodległości, powinien ją otrzymać, ale tak, by nie ranić innych, by deklaracja była efektem porozumienia, a nie samowoli. Niestety, Albańczycy wybrali to drugie, a Europie przyjdzie teraz wypić nawarzone przez nich piwo - pisze w DZIENNIKU Andrzej Talaga.
- Serbia nigdy nie uzna niepodległości Kosowa
- Talaga: Polski dług w Iraku
- Albańczycy świętują
- Baskowie biorą przykład z Kosowa
- Serbska policja chce ukarać przywódców Kosowa
- Kosowo jest zdane na pomoc Unii Europejskiej
- Tusk powinien być twardy
- Tusk zderzył się z niemiecką górą lodową
- W Czadzie nie mamy czego szukać
- Kiedyś uznamy Kosowo
- Kosowem wstrząsnęła eksplozja
- Talaga: Jak przegrać wojnę? Zabijać cywili
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tłumy na ulicach Prisztiny powiewały flagami Albanii, ponieważ Kosowo nie ma nawet własnych barw narodowych. W ogóle posiada niewiele - z pewnością za mało, by żyć samodzielnie, jak na niepodległe państwo przystało. Deklaracja była możliwa tylko dlatego, że bezpieczeństwa tej prowincji strzegą siły NATO, mogła ona sobie pozwolić na podobną fantazję, gdyż sfinansuje ją głównie europejski podatnik, czyli każdy z nas.
Kiedy państwo jest tak zależne od innych, powinno brać pod uwagę ich zdanie. Unia Europejska przekonywała Kosowian, by wstrzymali się z deklaracją, najlepiej do czasu, kiedy i Serbia, i Kosowo znajdą się kiedyś w UE. Na próżno. Niektóre państwa Unii nie zamierzają uznawać tej niepodległości, otwarcie oświadczyła to Hiszpania, waha się Cypr, wątpliwości ma też Belgia. Słowenia utrzymująca świetne stosunki handlowe z Belgradem powie „tak” z prawdziwym bólem. A przecież sama nie tak dawno walczyła z nim zbrojnie o wolność. Nie ma jednomyślności w tej sprawie, a skoro tak - Polska nie powinna wyrywać się przed szereg i przedwcześnie uznawać wolnego Kosowa.
Europa nie potrzebuje obrażonej, wyalienowanej Serbii. Chcemy widzieć ją nie w objęciach nacjonalistów i Rosji, ale jako jednego z nas, w szeregach UE. I Serbowie najwyraźniej pragną tego samego, skoro w ostatnich wyborach prezydenckich wybrali proeuropejskiego Borisa Tadicia, a nie jego prorosyjskiego konkurenta. Trudno jednak najpierw pluć komuś w twarz, a potem mamić go okrągłymi słówkami. Utrata Kosowa w taki sposób jest dla Serbów policzkiem - chodzi wszak o kolebkę ich państwa i Kościoła. Mleko się rozlało, z winy popędliwości Kosowian mamy międzynarodowy problem. Teraz energia Unii powinna skupić się na tym, by wynagrodzić Serbii upokorzenie, dać jej poczucie, że nie jest osamotniona i może liczyć nie tylko na ochronę swojego dziedzictwa w Kosowie - bo o to w gruncie rzeczy jej chodzi, a nie o samą prowincję - ale i na szybkie wstąpienie do UE, jeśli tylko będzie gotowa.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!