Cimoszewicz: Szkoda, że zabrakło konkretów
W wystąpieniu ministra Sikorskiego nie usłyszeliśmy odpowiedzi na bardzo wiele pytań konkretnych. Wyraźnie zabrakło nadania stosownej rangi naszym interesom ekonomicznym w stosunkach z państwami spoza UE. Jeżeli dzisiejszy deficyt naszego handlu z Chinami przekracza 8 miliardów euro i narasta lawinowo, to tradycyjne ogólniki o stosunkach z Azją nie wystarczą - pisze w "Fakcie" były szef dyplomacji Włodzimierz Cimoszewicz.
- LiD wywiesza flagi na własny pogrzeb
- Lewica jest taka sama jak prawica
- Kwaśniewski prezydentem Unii? To dobry żart
- Czy Cimoszewicz pojedna się z Kwaśniewskim?
- Cimoszewicz upomniał nowego szefa SLD
- Zaszywanie Cimoszewicza
- Nie wierzę, że Sikorski zrezygnuje z prezydentury
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Konstytucja naszego kraju stwierdza, że politykę zagraniczną prowadzi Rada Ministrów. Na tej podstawie rząd przygotowuje co roku tzw. założenia polityki zagranicznej - dokument zawierający
oficjalną jej wykładnię. Z chwilą przyjęcia przez gabinet, treść założeń staje się wiążąca dla wszystkich władz publicznych w RP. Okazją do publicznej prezentacji programu rządu w
tym zakresie jest coroczne expose ministra spraw zagranicznych w Sejmie. Tak jest od 1990 roku.
W tym roku minister Sikorski odszedł od zwyczaju dość szczegółowego omawiania długiej listy ważnych kwestii międzynarodowych i zamiast tego skoncentrował się na pięciu priorytetach (Polska
w UE, bezpieczeństwo, promocja kraju, Polonia i doskonalenie służby dyplomatycznej). W efekcie wysłuchaliśmy interesującego wystąpienia na temat pewnej filozofii udziału w stosunkach
międzynarodowych, ale nie usłyszeliśmy odpowiedzi na bardzo wiele pytań konkretnych. Priorytety są zdefiniowane na ogół prawidłowo, choć wyraźnie brakuje tu nadania stosownej rangi naszym
interesom ekonomicznym w stosunkach z państwami spoza UE. Jeżeli dzisiejszy deficyt naszego handlu z Chinami przekracza 8 mld euro i narasta lawinowo, to tradycyjne ogólniki o stosunkach z Azją
nie wystarczą.
Mam wrażenie, że wracamy do występującego okresowo w naszej polityce zagranicznej skupienia uwagi na strefie euroatlantyckiej w stopniu eliminującym z pola widzenia całą resztę świata. Waga
spraw europejskich i współpracy z USA nie podlega dyskusji. Jednak odwracanie się od Azji, Ameryki Łacińskiej i Afryki to błąd. To bagatelizowanie szans na sukcesy ekonomiczne, ale też
osłabianie naszej pozycji w unijnej debacie o wspólnej polityce zagranicznej.
Na pochwałę zasługuje z kolei przywracanie normalności do sposobu, w jaki postrzegamy otaczający nas świat. Po obsesyjnej podejrzliwości i awanturnictwie poprzedniej ekipy to dobra zmiana. Polityka rządu staje się w ten sposób bliższa sposobowi myślenia większości Polaków. Ludzie słusznie widzą w UE szanse, a nie zagrożenie, odnoszą się do sąsiadów, w tym Niemców,
przyjaźnie, a nie agresywnie, nie boją się żyć, uczyć się i pracować w innych krajach itd. Mają poczucie własnej wartości i uważają się za równych innym. Tej nowej świadomości
społecznej powinna też odpowiadać polityka rządu.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!