Śmiertelna wojna tajnych służb
ABW podjęła akcję przeciwko Piotrowi Bączkowi i Leszkowi Pietrzakowi z komisji weryfikującej żołnierzy WSI. To wywołało natychmiastowy kontratak Antoniego Macierewicza. "To prowokacja pułkownika WSW Aleksandra Lichockiego" krzyczał, zarzucając udział w niej nawet dziennikarzom DZIENNIKA, którzy obnażyli całą sprawę - pisze publicystka DZIENNIKA Anna Marszałek.
- Dwie osoby zatrzymane w aferze z raportem o WSI
- Kaczyński: Widać, kto stosuje policyjne metody
- Schetyna: Prezydent wiedział o akcji ABW
- WSI rozwiązane legalnie, ujawnienie agentów już mniej
- Piotr Bączek zeznaje ze szczotką do zębów
- "Agenci dotykali mnie w miejscach intymnych"
- "Szyją prowokację na komisję Macierewicza"
- Czy państwo wygra z mafią?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie ma żadnego powodu, by tu cokolwiek ukrywać. Możliwości są trzy:
Pierwsza - komisja weryfikująca żołnierzy WSI była nieszczelna, a Lichocki był pośrednikiem handlującym tajnymi informacjami. Miał oferować za 200 - 250 tys. zł trzy rzeczy: pozytywną weryfikację, wykreślenie nazwiska z aneksu do raportu o WSI, fragment lub całość tego tajnego dokumentu. Jakie są na to dowody? Relacje ludzi, którym to proponował. Ważnym świadkiem jest oficer WSI, który w listopadzie ub.r. doniósł na Lichockiego do prokuratury. Jakie są dowody przeciwko Bączkowi i Pietrzakowi?
Jeśli prokuratura i ABW nie zdobyły niczego nadzwyczajnego, ani niczego nie znalazły u nich wczoraj w domach, to marne. O Bączku Lichocki mówił nam, że ten bliski współpracownik Macierewicza sprzedał Agorze aneks do raportu o WSI za milion złotych. Ta wiadomość od początku wydawała nam się absurdalna i uważaliśmy ją za zasłonę dymną, którą Lichocki rozpowszechnia, by ukryć swoje prawdziwe źródła. Ale w prokuraturze zeznał to oficer WSI, któremu mówił o tym ten sam Lichocki. Prokuratura to doniesienie potraktowała na tyle poważnie, że wszczęła w tej sprawie śledztwo. O Pietrzaku jako bliskim znajomym i źródle Lichockiego mówił ten sam oficer WSI. Pietrzak zaprzeczał, jakoby znał Lichockiego.
Druga hipoteza: Lichocki to mitoman. Przechwalał się wpływami u ludzi Macierewicza, i mając jakieś strzępy informacji, próbował coś zarobić. Przeciwko tej teorii przemawia to, że Lichocki miał prawdziwe wiadomości z raportu i aneksu. Ponadto człowiek, któremu Lichocki miał oferować kupno aneksu, twierdził, że pułkownik pokazywał mu konkretne strony z tego dokumentu. Mówi o tym także w prokuraturze poseł Janusz Zemke.
Trzecia możliwość: Lichocki to prowokator nasłany przez stare służby. Ma rozgłaszać na prawo i lewo, że może załatwić aneks. ABW wykorzystuje te opowieści jako pretekst do założenia podsłuchów ludziom Macierewicza. Prokuratura i ABW muszą pokazać dowody, że tak nie jest. Inaczej będzie to ich kompromitacja.


























~yoo2011-10-25 11:20
1. Czyli wszystko opiera się na Lichockim?
2. Zemke twierdzi że ktoś zna aneks? a prokuratora wszczęła w tej sprawie śledztwo?
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!