Z porażką w meczu z Niemcami cały kłopot polega na tym, że my do wszystkiego podchodzimy, jak do kwestii życia i śmierci. Ten mecz traktowaliśmy, jakby miał stanowić o naszym być albo nie być w światowym futbolu. Nikt nie dopuszczał przegranej, a wręcz nastroje były takie, że musimy z tymi Niemcami wygrać, bo jak nie, to spadną na nas wszystkie plagi egipskie i będzie ogólnonarodowy dramat.

Rozumiem, że piłka nożna wzbudza ogromne namiętności. Ale mam nieodparte wrażenie, że kochamy tę piłkę trochę bez wzajemności. Nie możemy dopuścić do siebie prostej myśli, że po prostu przegraliśmy z drużyną, która była od nas lepsza. Niemcy mają jedną z najlepszych drużyn na świecie, a my takiej drużyny nie mamy.

Niestety w odróżnieniu od np. Czechów nie uprawiamy masowo sportów. Wystarczy zapytać przeciętnego polskiego ojca, włącznie ze mną, kiedy ostatnio wziął syna pokopać piłkę na boisku. Futbol to my lubimy, ale z dobrym, schłodzonym z pianką w ręku i przed telewizorem.

Nasze trudne sąsiedztwo z Niemcami przenosi się trochę na emocje sportowe. Ale jakbym miał apelować, to bym zaapelował: panie, panowie - wyluzujmy trochę, to jest tylko piłka nożna, przestańmy ją traktować tak, jakby była czymś najważniejszym na świecie. Na pewno wyjdzie nam to na zdrowie.

Teraz myślmy o następnych meczach i przestańmy przeżywać przegraną. Gramy przecież dalej. Cały czas mamy szansę na wyjście z grupy, ale nie będę dramatyzował, jak to się nie uda.

Cieszmy się natomiast ze zwycięstwa Roberta Kubicy. Ten młody chłopak z Krakowa zwyciężył w dziedzinie, w której nie mamy żadnych tradycji. W sporcie, w którym Polakowi bez pieniędzy i wsparcia przebić się niezwykle trudno. To jest rzeczywiście wielkie osiągnięcie.

Drugim niedzielnym wydarzeniem sportowym, na które powinniśmy zwrócić uwagę, był udział Janowicza w finale singla juniorów we French Open. Co prawda przegrał. Ale to, że Polak dotarł w singlu do finału French Open, mimo że w juniorach, to wielki sukces. Być może mamy chłopaka, który jest na najlepszej drodze, żeby odnosić takie sukcesy jak Fibak. A to się prawie w ogóle przez media nie przebiło.

Szkoda, że zamiast cieszyć się z tych dwóch osiągnięć, jak zwykle rozpamiętujemy porażkę ...