Krasowski: Nie ma sporu o "Bolka"
Nie ma sporu o "Bolka". To tylko odsłona tej samej co zawsze wojny na górze z początku lat 90. - pisze Robert Krasowski w tekście "Czy Wałęsa znowu będzie Bogiem?", który ukaże się w sobotnim DZIENNIKU. "Ci, którzy dziś oskarżają Wałęsę, to kibice Kaczyńskiego" - dodaje redaktor naczelny DZIENNIKA.
- Dudek: Wałęsa nie utraci miejsca w historii
- "Wałęsa jawi mi się jako taki marny krętacz"
- Jak chłopak ze wsi obalił komunizm
- Kogo jeszcze porwie sprawa Wałęsy
- Dorobek polityczny III RP rozczarowuje
- Schetyna: Było zlecenie polityczne na Wałęsę
- Abp Gocłowski: Książka IPN krzywdzi naród
- Wałęsa pisze nową autobiografię
- Wałęsa opowie o "Bolku" w TVP
- Tusk: Atak na Wałęsę zlecili Kaczyńscy
- Szef "Solidarności": Wałęsy nie trzeba bronić
- "Bolek" - być może, bohater - na pewno
- Polityczny pokój nad grobem Geremka
- Polacy nie są jeszcze gotowi zmierzyć się z historią
- Dlaczego zaprosiłem Jana Rokitę do DZIENNIKA
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ci, którzy dziś oskarżają Wałęsę, to kibice Kaczyńskiego. Choć mówią o młodym robotniku, przed oczami mają siwiejącego prezydenta, który odwołuje rząd Olszewskiego. I to o niego im chodzi. To jest sąd nad jego prezydenturą, a nie nad jego młodością.
Ci natomiast, którzy go bronią, robią to często nie z przekonania o niewinności Wałęsy, ale dlatego, że finał wojny na górze jako ich śmiertelnego wroga zdefiniował w ostateczności nie Wałęsę, ale braci Kaczyńskich.
Kto w tej wojnie jest ofiarą, a kto agresorem? Czy Wałęsa pada ofiarą nieczystej gry? Krasowski przypomina historię wewnątrz solidarnościowej wojny i dowodzi, że trudno tu znaleźć kogoś zasługującego na współczucie. Wałęsa, Kaczyński, Michnik - wszyscy oni atakowali się nawzajem bez najmniejszych skrupułów. Co nie jest zresztą w polityce niczym rzadkim. Jednak istnieje osobliwość solidarnościowej wojny na górze. Celem w niej nie jest jedynie wygrana, ale także publiczne pohańbienie przeciwnika.
W SLD też były wewnętrzne wojny. Nie mniej ostre niż w "Solidarności". Ale nikomu z polityków nie przyszłoby do głowy toczenie tych wojen przy otwartej kurtynie. Prawdę o wewnętrznych relacjach w SLD poznaliśmy przez przypadek, gdy Aleksander Gudzowaty nagrał prywatną rozmowę z Józefem Oleksym.
Tymczasem solidarnościowa wojna jest jednym nieustannym nagrywaniem. I odtwarzaniem wszystkich zdobytych taśm.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!