Jadwiga Staniszkis krytykuje "demokrację medialną": "Istotą polityki jest władza. To nie małe narracje, dające się potem powtórzyć w windzie, decydują o sukcesie polityka. Plastik typu "yes, yes, yes" łatwo produkować i bardzo łatwo zniszczyć. Widać to po losie Marcinkiewicza próbującego - we własnej sprawie - manipulować via media i wpadającego w sidła dziennikarzy domagających się konkretów".

Henryk Domański podsumowuje rząd PO: "Platforma Obywatelska nie jest złym rządem, ale z drugiej strony nie potrafi podjąć wysiłku koniecznej przebudowy systemu ekonomicznego i struktur społecznych. Nie ma w sobie determinacji PiS, nie kieruje się również żadną ideologią. PO jest poprawna, chociaż nijaka. Z tego też względu nie wróżyłbym jej długotrwałego sukcesu".

Pankaj Mishra o autorytarnym zwrocie w Indiach: "Indie mają dziś coraz mniej cierpliwości w stosunku do demokracji. Elity są przekonane, że gdyby demokracja nie istniała w Indiach, można byłoby przyspieszyć zmiany tak jak w Chinach, gdzie partia komunistyczna może rozkazać dosłownie wszystko. Zachód za wszelką cenę chce ocalić swoje złudzenia, twierdząc, że Indie sobie poradzą, bo kochają demokrację, a Chiny upadną, bo są komunistyczne. Wygląda to na jakiś kiepski żart".

Jacob Heilbrunn o tabloidyzacji intelektualistów: "Dzisiejsze spory często przypominają intelektualne obrzucanie się pomidorami, a niekiedy służą wyłącznie autopromocji. Dążenie zwaśnionych amerykańskich intelektualistów do szczerej autentyczności stało się jeszcze bardziej autentycznie nieszczere. Dla tych dumnych uciekinierów ze świata prawdziwych idei tylko jedno przekonanie wydaje się niezmienne: zawsze warto pokazać się na wizji".

Robert Kagan i Robert Cooper spierają się, czy liberalna demokracja przegrywa. Kagan: "Zwycięstwo liberalnej demokracji okazało się złudzeniem. Wzrost znaczenia autorytarnych mocarstw nadwerężył dotychczasowy porządek. Jeśli zależy nam na demokracji i liberalizmie, demokracje muszą zewrzeć szyki i spróbować nadać historii pożądany kierunek".
Cooper: "Nie traktuję sojuszu autokracji jako realnego zagrożenia. Rosja zredukowała swoją armię i jest zainteresowana przede wszystkim bogaceniem się. Chiny przechodzą głęboką transformację, która zmierza w nieznanym kierunku, ale na pewno nie w stronę zamkniętego państwa z lat 60. i 70.".