Kiszczak jest tchórzem
Nie chciałbym oceniać wprost decyzji sądu w sprawie Czesława Kiszczaka bez znajomości uzasadnienia na piśmie, choć przyznaję, że jest to wyrok nieco zaskakujący - pisze w "Fakcie" szef Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka.
- Kiszczak już nie uwodzi
- "Mordercy zza biurka mają się dobrze"
- Kiszczak pisze bajki dla dzieci
- Kiszczak triumfuje: Spotkamy się przy wódce
- Beztroskie życie komunistycznego generała
- Sprawiedliwość nie dosięgnie już władców PRL
- Kurtyka: Jestem spokojny o los IPN
- Generałowie skarżą się na zdrowie
- Kiszczak śledził żołnierzy generała Andersa
- Kiszczak zaprasza na wódkę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zbrodnia komunistyczna ma miejsce wtedy, kiedy jest celowa. Sąd uznał, że gen. Kiszczak w przypadku "Wujka" nie działał z zamiarem dokonania zabójstwa, dlatego umorzył sprawę z powodu przedawnienia.
Ta część argumentacji wydaje mi się wątpliwa. Wiadomo bowiem, że twórcy stanu wojennego byli zdeterminowani, by za wszelką cenę spacyfikować polskie społeczeństwo. Rozkaz o zasadach użycia broni wydany przez Kiszczaka na podstawie dekretu z 13 grudnia 1981 roku dowodzi, że dopuszczano również użycie broni. Twierdzenie sądu, że było to przestępstwo nieumyślne wydaje się więc zaskakujące, choć być może w pisemnym uzasadnieniu lepiej poznamy argumentację.
Z całą pewnością twórcy stanu wojennego, również gen. Kiszczak, w zamiarze spacyfikowania społeczeństwa dopuszczali również użycie broni, a więc strzelanie do ludzi. Nie przekonuje mnie twierdzenie, że aby udowodnić celowy zamiar Kiszczaka, należałaby dowieść, że chciał zabić konkretnych ludzi. Według mnie, wystarczy stwierdzenie, że twórcy stanu wojennego przewidywali używanie broni.
Kiszczak stosuje linię obrony niegodną oficera - w wojsku obowiązuje bowiem prosta zasada: przełożony bierze odpowiedzialność za czyny swoich podkomendnych, jest ojcem sukcesów, ale i odpowiada za ich porażki. Wydaje mi się, że w całym tym procesie niezależnie od wyroku i przebiegu, Kiszczak nie zachowuje się jak oficer, ale jak tchórz.
Decyzja sądu kłóci się też ze społecznym poczuciem sprawiedliwości. Skoro bowiem skazani zostali podwładni, tym bardziej sąd powinien rozważyć winę przełożonego.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!