Prezydent i premier wolą kopać się po kostkach
Co z tego, że na gruncie konstytucji premier ma rację, a prezydent chce za wszelką cenę poszerzyć zakres swojej władzy. Obaj panowie wybrali najgorsze miejsce na rozstrzygający bój. I obie strony nas okłamały. Bo akredytacji i miejsc przy brukselskim stole starczyło dla wszystkich. A prezydent usiadł za tym stołem tylko po to, żeby go zobaczono, a nie po to, by wziąć udział w dyskusji o finansowym kryzysie - pisze Cezary Michalski, publicysta DZIENNIKA.
- Tusk do prezydenta: Chcieć, to ty sobie możesz
- Prezydent się spóźnił, bo mama ma imieniny
- Palikot: Prezydent to bachor. Biega i szaleje
- Tusk i Kaczyński szukają recepty na kryzys
- Premier poniósł klęskę w wojnie o hegemonię
- Prezydent Kaczyński postawił na swoim
- Prezydent: Sikorski blokuje moich doradców
- Tusk przeprasza za wojnę z prezydentem
- Prezydent: Biegłem na szczyt, ale za wolno
- Awantura słabego premiera ze słabym prezydentem
- Nagła przeszkoda w ciemnym tunelu
- Kownacki: Tusk jest jak dziecko
- Kłótnia pogrąża prezydenta i premiera
- Szczyt bezczelności w przemycie tytoniu
- Sikorski: Prezydent to partyzant
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeśli prezydentowi tak na Unii zależy, niech ratyfikuje traktat lizboński. Wtedy nikt nie uzna go za cynicznego zawalidrogę. Jeśli premier chce dowieść, że umie wypełnić cały przypisany mu przez konstytucję obszar władzy, niech zbombarduje prezydenta dziesiątkami dobrych ustaw.
Niestety, obaj panowie wolą kopanie się po kostkach w Brukseli.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!