Dziennik.plOpinie

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Szansa na koniec wojenek o prestiż

2008-11-08 | Ostatnia aktualizacja: 19:02 | Komentarze: 0 | skomentuj
Michał Karnowski: Szansa na koniec wojenek o prestiż

Michał Karnowski: Szansa na koniec wojenek o prestiż Fot. fot. Marcin Lobaczewski / Inne

Z udzielonego ostatnio DZIENNIKOWI przez profesora Pawła Śpiewaka wywiadu szczególnie zapadło mi w pamięć jedno stwierdzenie: że prowincjonalizm nie polega na tym, że jest się na peryferiach i nie ma się siły ustawiać agendy, ale na tym, że na wyzwania zewnętrzne udziela się prymitywnych i prostackich odpowiedzi. Wczoraj w czasie nasłuchiwania relacji z Brukseli to poczucie mnie nie opuszczało - pisze Michał Karnowski.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Bo choć warto odnotować, że premier ustąpił prezydentowi, a prezydent przedstawił grzecznie stanowisko rządu, to nie warto święcić zbyt dużego sukcesu. Jeśli bowiem spojrzelibyśmy na nasz ogródek z zewnątrz, dostrzeglibyśmy elity pogrążone w drugorzędnych sporach o symboliczne pierwszeństwo przy stole. Elity formułujące ustami swoich najwyższych przedstawicieli w śmiertelnie poważnym tonie techniczne komunikaty liczące ułamki wpływu i władzy przynależne sobie i drugiej stronie. Zobaczylibyśmy też, że przez to wszystko zabrakło nam czasu i mądrości, by chociaż spróbować zaistnieć w głównym nurcie europejskiej dyskusji. To prezydent Nicholas Sarkozy sformułował finalną tezę szczytu, a Lech Kaczyński tylko się pod nią podpisał. Dokładnie tak samo, jak zrobiłby to premier Donald Tusk.

Tak było. Ale tak być nie musi. Ostrożnie, ale można jednak wyciągnąć z ostatniej rundy wyjazdowej kłótni pewien wniosek. Otóż przebieg wczorajszego lunchu można uznać za dobrą podstawę trwałego porozumienia. Jego podstawy mogłyby mieć dwa filary. Po pierwsze, prezydent w dalszym ciągu uznaje decyzyjność rządu w sprawach kluczowych dla polityki zagranicznej. I bez obrazy przyjmuje przedstawione mu w godny sposób stanowisko Rady Ministrów. W zamian rząd uznaje prawo prezydenta do obecności na spotkaniach europejskich gremiów i poważnie konsultuje z nim najważniejsze sprawy. I nie bawi się więcej w samolotowe wojny o prestiż. Bo jedno już wiemy - może jechać jeden, mogą jechać obaj - Europie wszystko jedno.

Taka byłaby moja osobista - gdyby ktoś prosił - pierwsza instrukcja wyjazdowa dla Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska. W kolejnej, po zakończeniu tego sporu, a więc i po odrzuceniu prowincjonalizmu, sugerowałbym złączenie sił i próbę zagrania o coś więcej niż tylko miejsce przy stole. Bo Polska średnio (co nie znaczy mało) waży w Unii Europejskiej. Jak się postara, to waży sporo. Ale jak się tak żenująco kłóci - to jej siła prawie znika. I sama lokuje się na prowincji.

Michał Karnowski
Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«