Ale trzeba pamiętać, że w końcówce rządów SLD i w początkach rządu PiS bezrobocie w Polsce sięgało 20 procent. 40 procent absolwentów nie miało szansy na udany start w życie zawodowe. W takiej sytuacji doprowadzanie reformy emerytalnej do końca, a więc utrzymywanie dłuższej aktywności zawodowej ludzi starszych, było po prostu nie do zrobienia. Oznaczałoby jeszcze mniej dostępnych miejsc pracy.

Tak naprawdę dopiero od roku z okładem mamy warunki, które pozwalają tę reformę dokończyć. Byłoby zadziwiające, gdyby rząd Tuska z tych warunków nie skorzystał. Co więcej, uważam że korzystając z lepszej koniunktury i z wysokiego poparcia rząd PO-PSL mógł przez miniony rok zrobić znacznie więcej.

Wiadomo, że najtrudniejsze reformy należy przeprowadzić w tych pierwszych 12 miesiącach. A nie widzę podobnej determinacji chociażby w reformie KRUS, do którego państwo dopłaca 16 mld zł rocznie.