>>>Przeczytaj pełny zapis debaty Naomi Klein z Janem Krzysztofem Bieleckim

Zdaniem kanadyjskiej publicystki i pisarki jesteśmy dopiero w pierwszej fazie kryzysu, a najgorsze dopiero przed nami. To zagrożenie dostrzega na szczęście - w opinii Klein - nowo wybrany prezydent USA.

"Obama zaczął wygrywać wtedy, gdy głównym punktem programu uczynił walkę z kapitalizmem finansowym" - powiedziała wczoraj do warszawskich słuchaczy. Jej zdaniem daje to nadzieję na odejście od zgubnej doktryny neoliberalizmu. Wypełniona po brzegi sala i setki ludzi zgromadzonych na korytarzach dały się ponieść tej fenomenalnie uzdolnionej mówczyni. Jej wypowiedziom towarzyszyły nieustanne oklaski.

>>>Zobacz, kim naprawdę jest ikona alterglobalistów Naomi Klein

Drugi gość debaty DZIENNIKA, prezes Pekao SA, były premier Jan Krzysztof Bielecki nie zgadzał się z tezami Klein. "Wszystko, co pani mówi, to wielka przesada. Taka walka z kapitalizmem przypomina mi człowieka, który chce zlikwidować samochody, ponieważ jakiś pijak wpadł na drzewo" - mówił. Do najostrzejszej wymiany zdań doszło, gdy Bielecki poirytowany druzgocącą krytyką polskiej drogi ku kapitalizmowi, jaką przedstawiła Klein w „Doktrynie szoku”, powiedział: "W żadnym razie nie można porównywać, tak jak to pani robi, Polski i Chile. Dla mnie to prostu wielkie świństwo".

Klein w odpowiedzi wykazała się znajomością polskich realiów: "Jeśli tak bardzo zależy panu na demokracji i prawach człowieka, to powinien wspomóc pan ludzi, którzy sprzeciwiali się prywatyzacji stoczni".

Nie obyło się też bez docinków: "Skoro jest pani przeciwko kapitalizmowi, to dlaczego promuje pani sprzedaż swojej książki?" - pytał ironicznie Bielecki. "Bo w przeciwieństwie do amerykańskich banków nie liczę na to, że gdy moja książka okaże się fiaskiem, państwo wyłoży pieniądze, żeby mnie ratować" - odcięła się Klein.