Ale kontrowersje mogą budzić emocjonalne wypowiedzi ks. Tadeusza. Można mieć też wątpliwości, czy ma dostatecznie mocne dowody, by oskarżać o współpracę konkretnych duchownych z SB. Tu jest miejsce na dyskusję i pytania.

Ale jest jednoznaczne, że ks. Isakowicz-Zaleski w pełni zasłużył na takie odznaczenie jak Medal św. Jerzego. Ten sam, który teraz w proteście chce zwrócić tym, którzy go przyznali, czyli "Tygodnikowi Powszechnemu". W zasługi księdza zwątpiła Janina Paradowska. Publicystka "Polityki" ostro skrytykowała ks. Tadeusza, przeglądając wczoraj rano prasę w Radiu TokFM. Nie oburzył ją sam fakt zwrotu medalu, ale to, że ks. Isakowicz-Zaleski został nim kiedyś odznaczony. Bo nawiązując do słów księdza, że nie pasuje on do innych laureatów - Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego, abp. Józefa Życińskiego - Paradowska uznała, że rzeczywiście ksiądz do nich nie pasuje. "Jeżeli coś mnie dziwi to to, czemu <TP> przyznaje medal Zaleskiemu, którego działalność lustracyjna jakoś nie była bliska linii tygodnika przez całe lata. Rozczarowanie ks. Bonieckiego też wydaje mi się rozczarowaniem po czasie" - orzekła publicystka.

I jest pytanie: czy Janina Paradowska wie, za co ks. Isakowicz-Zaleski dostał medal? A jeśli wie, to czemu o tym nie powie? Medal został mu przyznany jedenaście lat temu za ofiarną pracę na rzecz osób upośledzonych i kalekich dzieci. Za to samo otrzymał także Order Uśmiechu. Czy to też nieporozumienie?

Ksiądz lustracją zajął się dużo później i to poniekąd za sprawą przypadku. Zainteresował się swoimi ciężkimi przejściami w latach 80. Przypomnijmy - był wtedy kilkakrotnie okrutnie skatowany, zagrożone było jego życie. Lektura akt SB pokazała mu, że zdradzali go jego bliscy koledzy duchowni. Niektórzy z nich w ostatnich latach pełnili wysokie funkcje w archidiecezji księdza. Czy nie miał prawa tym się przejąć? Miał o wszystkim zapomnieć?

Paradowska postuluje, by ordery przyznawać swoim. Tym, którzy pasują. A zdawałoby się, że ideałem jest przełamywanie podziałów. Środowisko "Polityki" akurat ostro krytykowało Lecha Kaczyńskiego za to, że rzekomo wybiórczo przyznaje ordery. Chodziło więc tylko o to, że Kaczyński jest zły, bo nie daje tym, którzy pasują, a odznacza tych, co nie pasują. Skandal - powinno być odwrotnie!