Cięcie. Zbiry wychylają się ze swoich aut. Strzelają. Polonez rozpryskuje się. Słychać znowu spokojny głos: "Daj to, synku". Po chwili z dziury w szybie wyłania się lufa karabinu. Słychać krótkie serie. Cięcie. Widzimy, a jeszcze bardziej słyszymy rannych Złych. Ich samochody koziołkują, efektownie wybuchając. Litościwa ręka rzuca z poloneza rannym zbirom apteczkę. Zbiry jęczą: "On jest nie do pokonania...".

Cięcie. Nicolas Sarkozy mówi francuskim dziennikarzom: "Bohater". Berlusconi mówi włoskim dziennikarzom: "O k...". Putin mówi rosyjskim dziennikarzom: "Mołodiec". Bronisław Komorowski mówi niemieckim dziennikarzom: "Mała strzelaninka, dajcie spokój".

Cięcie. Tłum, widać transparent: "Polska wita bohatera". Na mównicę wchodzi Lech Kaczyński. Doradca zwraca mu po cichu uwagę: "Panie prezydencie, postrzał oderwał panu ucho". Prezydent tylko puszcza oko: "Takie tam... Draśnięcie". Uśmiecha się do tłumu i żartuje: "Dzisiaj naprawdę się cieszę, że nie dopuściłem do prywatyzacji służby zdrowia". Ekstaza tłumu.