Talaga: Kompromitacja indyjskiej demokracji
Tyrani zwykli krytykować demokrację za jej słabość. Kiedy państwo jest zagrożone, ustrój ten nie potrafi go ocalić. Historia zachodu pokazała, że to nieprawda. Demokracje lepiej dawały sobie radę z wojnami i kryzysami niż dyktatury. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o dzisiejszych Indiach. Największa demokracja świata bezradna wobec kilkudziesięciu terrorystów nie jest dobrą reklamą tego ustroju w krajach rozwijających się.
- Ośmiu cudzoziemców zginęło w Bombaju
- Krew, chaos i przerażenie w Bombaju
- Telefony były bronią terrorystów z Bombaju
- To Al-Kaida zaatakowała Indie
- "Usłyszałam eksplozje i modliłam się o życie"
- Media: Terroryści przypłynęli z Pakistanu
- Terroryści celowo wybrali Bombaj na atak
- Niósł dziecku mleko przez zaatakowany hotel
- To Brytyjczycy uderzyli na Bombaj
- USA do Pakistanu: Weźcie się za terrorystów
- Indyjscy komandosi uratowali Polaków
- Hotel odbity. Koniec terroru w Bombaju
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Trzy dni i dwie noce uzbrojeni zamachowcy paraliżowali Bombaj, największe miasto kraju. Komandosi i tysiące policjantów nie radziło sobie z garstką straceńców. Państwo indyjskie popełniło wszystkie możliwe błędy. Zawiodło rozpoznanie oraz służby graniczne, które nie dostrzegły zbliżającego się do miasta kutra z zamachowcami. Skompromitowało się dowództwo kierujące akcją. Zbyt wolno i nieskutecznie odizolowało miejsca, gdzie uderzyli terroryści, od reszty miasta. Mało profesjonalni byli też komandosi. Zaatakowali okupowane przez zamachowców hotele i centrum żydowskie, by ich pozabijać, a nie ratować zakładników. W efekcie od ognia żołnierzy zginęło nawet kilkadziesiąt osób.
Zawiedli politycy. Jedyne usprawiedliwienie, jakie wymyślili to głoszenie na cały świat, że zamachowcy przypłynęli z Pakistanu. Czytaj: Pakistan ponosi winę za masakrę. To zbyt proste wyjaśnienie. Słusznie pakistański minister spraw zagranicznych powiedział, że oba kraje mają tego samego przeciwnika. Raz uderza w Islamabadzie, innym razem w Bombaju. Ten sam przeciwnik zaatakował Nowy Jork i Waszyngton w 2001 roku, Madryt w 2004 i Londyn w 2006. Demokracje zachodnie pokazały, że potrafią stawić mu czoła. Dobrze, by w ich ślad poszła też demokracja indyjska. Jej klęska w Bombaju daje fatalny przykład innym.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!