Główny nurt doniesień prasowych na temat tego wielkiego wydarzenia jest jednak inny niż ton oburzonego wiceprezesa. Oto wszyscy opiewają odwagę, jaką wykazała się redakcja "Gali", nagradzając uciśnionych mężów. Odwagę?

A cóż to redakcji "Gali" groziło? Wycofanie się bigoteryjnych reklamodawców? Bojkot pruderyjnych sponsorów? Potępienie ze strony wikarego w Wąbrzeźnie? Niestety, wszyscy ewentualni protestujący zawiedli. Nic, nawet drobnej pikieciki z Rodziny Wiadomego Radia, żadnej półdewotki przed salą, za to multum półidiotek w środku. Nuda i marazm, dobrze, że na wiceprezesa Siwka zawsze można liczyć, bo już nikt nie poreklamowałby tego odważnego periodyku.

Byłaż to więc odwaga na miarę odwagi premiera Tuska, który niepomny szerzącego się wokół Klechistanu obiecał refundację zabiegów in vitro. Pomysł ten z pewnością skrytykują episkopat i PiS (dałby Bóg, inaczej cała konstrukcja spin doktorów Platformy się rozleci), a poprze ogromna większość rodaków. Jeśli chodzi o zapłodnienie, to na entuzjazm Polaków zawsze liczyć można, nawet jeśli by to miało być tylko zapłodnienie rządowe, a i to w dodatku, za przeproszeniem, pozaustrojowe.

Premier ma prawo realizować swoje pomysły - choć w tym wypadku od roku tylko na słowach się kończy - ma też prawo, wygrywać na nich poparcie polityczne. Dokładnie tak jak redakcja plotkarskiego kolorowego pisemka dla pań ma prawo dbać o swe publicity i kreować na odważnych. Tylko błagam, nie nazywajmy koniunkturalizmu odwagą (i szamba perfumerią, rzecz jasna)!

Nie twierdzę, że nikogo w Polsce nie spotyka nic złego za bycie gejem. Pewnie niestety spotyka i dla takiego chamstwa nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ale też światek "Gali" jest, bądźmy szczerzy, zupełnie inny. Przyjaciel zapraszał mnie w ostatni poniedziałek na aktorsko-dziennikarską imprezę na najwyższym szczeblu. "Żałuj, że nie przyszedłeś. Prawdziwa Polska w pigułce - co trzeci to zadeklarowany gej lub lesbijka" - opowiadał potem. W tym światku, jak pokazuje przykład Raczka, to raczej bycie gejem przynosi profity. Oczywiście takie, jakich komu trzeba. Odwaga pisma nagradzającego geja jest porównywalna do wyczynu szalonego alpinisty, który postanowił bez żadnego zabezpieczenia strawersować główną grań Krupówek.

A gdyby "Gala" chciała wywołać skandal prawdziwy i wykazać się odwagą, to powinna swą różę przyznać o. Tadeuszowi Rydzykowi. Ale to mniej prawdopodobne niż to, że nagrodę Radia Maryja dostanie Doda.