Kapelan prezydenta rozgrzesza z prezentów
Święta coraz częściej kojarzą się z prezentami, gotowaniem i sprzątaniem niż duchowym przeżyciem. Jednak według księdza Romana Indrzejczyka, kapelana prezydenta, to nic złego. "Panu Bogu udała się jedna rzecz. Że w święta mamy przekonanie, iż to wyjątkowy czas" - mówi DZIENNIKOWI.
- Kto zna największe sekrety w ABW? Kapelan
- Święty Mikołaj mieszkał w Turcji
- Tłusta golonka na wigilijnej wieczerzy
- Kto pierwszy stworzył szopkę
- Choinki w cenie rządowego boeinga
- Czego Komorowski życzy Putrze
- Dowiedz się, jak szukać pierwszej gwiazdki
- W Polsce ksiądz jest sexy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Klara Klinger: W święta najczęściej skupiamy się głównie na prezentach i jedzeniu, często nie mamy czasu na sprawy duchowe. Później czujemy się z tego powodu podle.
Ksiądz Roman Indrzejczyk: Nie trzeba myśleć tak katastroficznie. Rzeczywiście, przygotowanie do Bożego Narodzenia powinno mieć też wymiar duchowy, a my daliśmy się na pewno
wciągnąć w manię prezentów i zakupów. Ale to także znak, że święta są dla nas ważne.
Przewrotnie możemy powiedzieć, że Panu Bogu udała się jedna rzecz. Że w Boże Narodzenie wszyscy mamy przekonanie, że musi być to wyjątkowy czas. Nawet te prezenty i ciągłe zagonienie, to jest nasza forma okazywania tej wyjątkowości.
Możemy się martwić, że za mało poświęciliśmy czasu na sprawy ducha, ale trzeba się pogodzić z tym, że nie zawsze jesteśmy zdolni do najpiękniejszych wzruszeń. Istotne jest to, że nikt nie uważa, że może przejść koło narodzin Jezusa obojętnie. Świadczy o tym choćby przekonanie, że musimy dać na te święta jakiś drobiazg czy dobre słowo, choćby podać rękę, czy w windzie sąsiadom złożyć życzenia wszystkiego dobrego. Staramy się być życzliwi dla tych, których nie lubimy. Nawet jak jesteśmy w pośpiechu to jednak zawsze w naszych życzeniach pojawiają się słowa pełne życzliwości, i miłości. Pozostaje tkliwość serca i to się liczy.
A jak nie mamy tej tkliwości serca?
Mamy - nawet o tym nie wiedząc. Nawet jeżeli wątpimy, nie wierzymy tak mocno, jak powinniśmy, nawet jeżeli nie mamy za wiele czasu dla Boga, to wystarczy, że podzielimy się opłatkiem, powiemy
dobre słowa i otworzymy serce. Może ten jeden odruch nas zmieni?
Może się zdarzyć, że przeżycie Bożego Narodzenia odmieni zasadniczo nasze życie. I przytrafi nam się to, co bohaterowi "Opowieści Wigilijnej" Charlesa Dickensa. Skąpy i niemiły Scrooge pod wpływem świątecznej atmosfery zmienia swoją życiową postawę. Bo Boże Narodzenie to jest moment, kiedy moc zła truchleje. I to wpływa na nas wszystkich, nawet na tych, którzy obchodzą święta w biegu. I nawet jeżeli jesteśmy nastawieni tylko na te zwyczajne tradycje, zwykłe powierzchowne sprawy, to jednak ten Maleńki, który przyszedł na świat, sprawia, że w świętach czy chcemy czy nie, zawsze jest wymiar duchowy, coś więcej niż zwykła tradycja.
Kiedy jest najlepszy moment, żeby to poczuć?
Przynajmniej w tej chwili, kiedy dzielimy się opłatkiem. Warto podczas wieczerzy wigilijnej i spotkań świątecznych umieć sobie wybaczyć, spojrzeć na drugą osobę, pozwolić się natchnąć
dobrym duchem i wzajemnie się zaakceptować. W każdym można spróbować znaleźć pozytywne cechy. Bądźmy lepsi, mówmy o miłości i choć na chwilę spróbujmy być dobrym.
p
Ksiądz Roman Indrzejczyk, kapelan prezydenta Lecha Kaczyńskiego

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!