Talaga: Hamas przetrwa atak
Cele izraelskiej akcji są już jasne. Chodzi o zniszczenie lub co najmniej znaczne osłabienie Hamasu, radykalnej organizacji palestyńskiej, która rządzi Strefą Gazy. Problem w tym, że jest to zadanie niewykonalne - pisze publicysta DZIENNIKA Andrzej Talaga.
- Gazie grozi humanitarna katastrofa
- Unia chce rozejmu, Izrael go wyklucza
- Izrael: Zniszczymy militarną maszynę radykałów
- Gaza płaci za Hamas
- Rakiety uderzyły w ministerstwo
- Zbombardowali uniwersyteckie laboratoria
- Raport: Hamas na celowniku Izraela
- Bomby zabiły pięć dziewczynek
- Bombowce celują w Hamas
- Ofensywa lądowa w Gazie
- Izraelski statek rusza w stronę Strefy Gazy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Izrael po raz kolejny popełnia błąd. Podobna operacja wymierzona w libański Hezbollah w 2006 roku skończyła się niepowodzeniem. Radykalnych organizacji islamskich nie da się unicestwić środkami militarnymi, szczególnie wtedy, gdy mogą liczyć na szerokie poparcie społeczne.
Na Zachodzie znamy Hamas głównie z operacji wymierzonych w Izrael, tymczasem dla Palestyńczyków to przede wszystkim struktura o celach społecznych. Większość jej aktywności, a także środków finansowych, pochłania wcale nie walka zbrojna, lecz pomoc ubogim. Wyizolowana Strefa Gazy to nic innego, jak współczesne getto, którego nie sposób legalnie opuścić. Większość jej dorosłych mieszkańców nie ma pracy. W takiej sytuacji jedyną instytucją, która zapewnia im środki do życia, jest Hamas i jego przybudówki. Stołówki dla głodujących, sierocińce, szkoły, lecznice - wszystko to albo prowadzi, albo przynajmniej finansuje właśnie on.
Izrael wydając mu wojnę ogłosił, że godzi w struktury militarne, fatycznie jednak toczy bój z jedynymi żywicielem Strefy. Takiej walki nie sposób wygrać. Państwo żydowskie ma bowiem przeciwko sobie nie tylko bojowników, ale zdecydowaną większość mieszkańców Gazy. Nieprawda, jak głosi rząd izraelski, że nie są oni przeciwnikiem. Na tym zatłoczonym skrawku ziemi wszyscy są wrogami Izraela, bynajmniej nie dlatego, że taki jest ich polityczny wybór, to życiowa konieczność.
Hamas właśnie urasta do roli jedynej siły zdolnej przeciwstawić się wrogowi, nieskorumpowanej, bohaterskiej, troszczącej się - w przeciwieństwie do Fatahu prezydenta Mahmuda Abbasa - o zwykłych ludzi. Co z tego, że obraz ten nie odpowiada prawdzie? Naloty bardzo go wzmacniają. To efekt uboczny operacji. Hamas wyjdzie z niej osłabiony militarnie, ale niebywale wzmocniony politycznie.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!