Niepotrzebne dręczenie heretyka
Cezary Michalski, publicysta DZIENNIKA: - Stawianie księdzu Romanowi K. zarzutu naruszenia nietykalności osobistej uzbrojonych po zęby policjantów niebezpiecznie przypomina oskarżanie dawnych opozycjonistów o czynną napaść na zastępy tajniaków z pałkami.
- Betanki odnalezione niedaleko Białegostoku
- Zagadkowe losy betanek
- Znaleźli zbuntowane betanki
- Była betanka: W zakonie bili i molestowali
- Zmarła główna podejrzana w aferze z betankami
- Jak siostra przełożona i zakonnik opętali betanki
- Ksiądz zwyzywał policjantów. Trafi za kraty?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kończy się sprawa zbuntowanych betanek. Zamiast stać się pretekstem do refleksji nad żywotnością polskiej wiary - herezja bywa dowodem żywotności wiary, jakość herezji bywa testem na jakość wiary, przeciwko której heretyk się buntuje i z którą polemizuje – sprawa betanek kończy się w prokuraturze. Byłemu franciszkaninowi Romanowi K., który dla zbuntowanych przeciwko własnej instytucji kobiet stał się czymś w rodzaju duchowego przewodnika, prokuratura w Puławach postawiła aż 7 zarzutów natury kryminalnej.
Poza w oczywisty sposób prawdziwym zarzutem bezprawnego dysponowania własnością Kościoła (kiedy arcybiskup Życiński oświadczył, że betanki są już tylko zwykłymi kobietami i kazał im się z klasztoru wynieść, one i franciszkanin nie posłuchały, a więc własnością Kościoła dysponowały bezprawnie) Roman K. został jeszcze przez nadgorliwą prokuraturę w Puławach oskarżony o obrażanie policjantów, naruszenie ich nietykalności, zmuszanie groźbą do zaniechania czynności policyjnych itp.
Przypomina to niestety słynne oskarżenia opozycjonistów, a czasami nawet opozycjonistek w PRL, o napaści na funkcjonariuszy SB i milicjantów, a nawet o ich pobicia. Kiedy w drugoobiegowych gazetkach pytano, jak słaba kobieta lub cherlawy inteligent z plecakiem wypakowanym bibułą mogli naruszyć nietykalność gromady barczystych milicjantów, rzecznik PRL-owskiej prokuratury odpowiadał: bo państwo nie wiedzą, jak taka rozjuszona kobieta potrafi być niebezpieczna.
Również były franciszkanin naruszający nietykalność wyposażonego po zęby plutonu interwencyjnego policji państwowej jest obrazem zbyt surrealistycznym, aby warto go było roztrząsać. Rodzi się pytanie, czy prokuratura w Puławach nie chciała się nadmiernie przypodobać arcybiskupowi? Stąd mnożenie zarzutów wobec franciszkanina-heretyka aż do katechizmowej liczby 7. Z nadmiaru oportunizmu wobec Kościoła, oportunizmu, który kompromituje zarówno władzę świecką, jak i instytucję religijną.
Ponieważ w Polsce władza świecka w powiecie jest zbyt niepewna własnej legalności, pozostaje apel do arcybiskupa Życińskiego: niech sprawa betanek pozostanie problemem wiary; niech Wasza Eminencja poprosi prokuratorów z Puław, żeby nie byli bardziej papiescy od papieża, czy raczej bardziej biskupi od arcybiskupa. Ja naprawdę wierzę, że Kościoł bywa bardziej cywilizowany od wielu swoich heretyków. Przy tej akurat okazji Wasza Eminencja mógłby tej prawdy dowieść.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!