Adam Małysz może już spokojnie schodzić z piedestału. Mamy przecież jego następców. Są nimi oczywiście piłkarze ręczni Bogdana Wenty. Najlepsza drużyna w historii polskiego sportu. Tak, tak nikt wcześniej w sportach zespołowych nie zdobywał medali na dwóch kolejnych mistrzostwach świata – nawet świetni w latach 70. piłkarze nożni i siatkarze.

Biało-czerwoni szczypiorniści zwykli ostatnio zimą przyprawiać Polaków o emocje podobne do tych, które fundował nam skoczek z Wisły, gdy wygrywał Turniej Czterech Skoczni. W lutym 2007 roku nasi szczypiorniści zdobyli wicemistrzostwo świata, teraz zajęli trzecie miejsce. Polacy wdrapali się w Chorwacji na podium w niesamowitym stylu, budząc w Polakach skrajne emocje. Od rozpaczy po fatalnych porażkach z Macedonią i Niemcami, przez nadzieję w meczach z Norwegią i Serbią, po euforię w spotkaniu o brąz z Danią.

Dla milionów rodaków, którzy pokochali oglądać mocne rzuty Karola Bieleckiego, doskonałe parady Sławomira Szmala i dokładne podania Marcina Lijewskiego, mam dobrą wiadomość - to nie koniec emocji! Średnia wieku pierwszej siódemki naszego zespołu wynosi nieco ponad 29 lat. W piłce ręcznej to tyle co nic. A to oznacza jedno - jeszcze przez przynajmniej pięć sezonów szczypiorniści każdej zimy, zamiennie podczas mistrzostw Europy i świata, będą nam dostarczać znakomitej rozrywki. Kto wie, może szczypiorniak stanie się nawet niebawem, podobnie jak kiedyś skoki narciarskie, naszym narodowym sportem? Podczas półfinałowego meczu z Chorwacją przed telewizorami zasiadło 7,7 milionów Polaków. Gdy Małysz był w życiowej formie, oglądało go 10 milionów ludzi. Oby już za rok, podczas mistrzostw Europy w Austrii, ten rekord został pobity!