Uważamy, że w czasie kryzysu powinna obowiązywać większa solidarność między poszczególnymi grupami społecznymi. Solidarność powinna się wiązać z systemem podatkowym na rok 2010-2011. Powinniśmy przywrócić podatek 40 proc., nie zmieniając podatku dla najniżej zarabiających o stawkach 18 i 30 proc. Chcemy też przywrócenia na minimum dwa lata wysokości składki rentowej do poziomu z 2008 r. Pieniądze te są potrzebne w budżecie na określone działania państwa związane z usługami publicznymi takimi jak edukacja czy służba zdrowia. W dobie kryzysu, który dotyka ludzi i będzie dotykał gospodarstwa domowe, część obowiązków powinno przyjąć na siebie państwo. Mówiliśmy o tym w rozmowie z panem premierem. Zaproponujemy też odpowiednie projekty ustaw.

Naszym zdaniem deficyt nie musi być aż tak sztywny, jak proponują to Platforma i rząd. Powinniśmy myśleć o większym deficycie budżetowym, chociażby o takie kwoty, które nie zostały wykorzystane w ubiegłym roku - to ok. 3 mld. Jednocześnie zwracamy uwagę, że deficytem należy inaczej zarządzać i inaczej go finansować. Deficyt powinien być przeznaczony na inwestycje pobudzające popyt wewnętrzny. Rząd chce zaniechać programów modernizacyjnych, remontowych w wojsku, policji czy straży pożarnej. My mówimy temu absolutne nie. Te programy są potrzebne tym instytucjom. Jednocześnie wykonywanie tych inwestycji, poza pobudzaniem popytu wewnętrznego, w dobie kryzysu jest znacznie tańsze, kiedy materiały i usługi są tańsze. Trzeba ten czas wykorzystać na budowę infrastruktury i dokonywanie inwestycji. Polska wchodząc w kryzys w takim, a nie innym stanie, z określoną strukturą społeczeństwa, z określoną rolą państwa w dobie kryzysu będzie inna. Czekają nas inne uwarunkowania. Od tego, jak wykonamy pracę w dobie kryzysu, będzie zależało w jakim kierunku będziemy podążać. Polska będzie inna po kryzysie. Może być przygotowana do tego, żeby po nim zacząć się rozwijać i być lepsza.