Vaclav Klaus wygłosił w Parlamencie Europejskim jedno z najważniejszych przemówień tej kadencji. Będzie ono zestawiane w historii integracji z takimi wystąpieniami, jak mowa brugijska Margaret Thatcher z 1988 roku.

W duchu pełnej odpowiedzialności za proces integracji V. Klaus dotknął problemów, które wiszą nad Unią Europejską, jako wciąż nierozwiązane sprawy - deficyt demokracji w UE, nadprodukcja prawa, nadmierne przenoszenie kompetencji na poziom unijny. Wniosek, że może to prowadzić do ograniczenia wolności, jest w pełni uprawniony.

Nadpobudliwe reakcje części sali na te słowa potwierdziły dobitnie jeszcze jeden problem poruszony przez prezydenta Czech - przekonanie części polityków europejskich - w Brukseli mamy tu ich nadreprezentację - o posiadaniu monopolu na model integracji. Dziś przejawem tego myślenia jest fanatyczna obrona traktatu lizbońskiego.

Podzielam opinię czeskiego prezydenta, że traktat lizboński może nie przynieść żadnej poprawy tego stanu rzeczy. Wręcz przeciwnie może pogłębić wszystkie wspomniane patologie procesu integracji.