Zaremba: Tusk jako obrońca ludu
Trzeba się razem chwycić za ręce - powiedział premier Tusk pod adresem opozycji podczas sejmowej debaty o kryzysie. Wiele w tym gry pod publiczkę, ale trzeba przyznać: to dopiero kryzys uczy polskich polityków cywilizowanych reguł wzajemnej komunikacji - pisze w komentarzu Piotr Zaremba.
- PiS: dwie szkoły walki z kryzysem
- Exposé na czas kryzysu
- Śpiewak: Jesienią nastąpi głębokie tąpnięcie
- Minister finansów zrugał prezesa PiS
- Cymański: wystąpienie Rostowskiego cienkie jak żyletki
- Pilch: Kryzys Hożej się nie ima
- Durczok: Zapomnijcie o koalicji, walczcie z kryzysem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ważniejsze jest pytanie: co zaoferował premier przeciętnemu Polakowi. Niewątpliwie - sugestywne przemówienie. Politykę cięć budżetowych przedstawił jako dramatyczną walkę z lobby finansowymi wyciągającymi do państwa rękę po pieniądze i równie dramatyczną ochronę zwykłej polskiej rodziny przed zadłużaniem. Czyli twarde wyrzeczenia, blokowanie inwestycji sprzedał opakowane w język obrońcy ludu przed wyzyskiwaczami. Padło nawet słowo "lichwiarze".
>>> Dlaczego Jarosława Kaczyńskiego nie było w sejmie podczas debaty o kryzysie
Tą zręczną formą Donald Tusk odróżnia się od drętwych liberałów z Unii Wolności oferujących Polakom pot i łzy bez minimalnej pociechy. Obrona odpowiedzialnej polityki finansowej populistycznym językiem jest wyzwaniem pociągającym, choć niełatwym. Nawet oferta szybkiego marszu do strefy euro, która teraz, podczas kryzysu, musi się kojarzyć z upartą obroną budżetowych rygorów, była sprzedawana przez Tuska jako obrona Polski przed kartelem najbogatszych państw europejskich chcących obracać europejskimi obligacjami. Obracać bez nas! Chciałoby się powiedzieć: takie uzasadnienie to maestria. Jeśli założyć, a obecny polski rząd zakłada szczerze, że dla twardego pilnowania poziomu budżetowego deficytu nie ma alternatywy. Że nie mamy szans więcej się zadłużać bez ryzyka bankructwa.
Niezadowolonym z powodu istotnie zbyt opieszałej w pierwszych miesiącach reakcji rządu na kryzys Tusk nie tylko zaoferował sporą dawkę miękkiego populizmu pokrywającego wybór trudnej drogi. Zaoferował im także pierwsze recepty. Jedne lepsze (różne pomysły na ochronę miejsc pracy), drugie - dyskusyjne i niejasne (zaledwie symboliczne wsparcie dla kredytów hipotecznych). Doczekaliśmy się kryzysowego expose, do którego zachęcaliśmy premiera od dawna. Wielu kwestii jednak nie wyjaśnił - na przykład jak wygląda mapa rządowych priorytetów po ograniczeniach budżetowych wydatków, które mogą nie być w tym roku ostatnimi.
Od ministrów tego rządu Polacy słyszą dziwne opowieści, jak to policjanci nie muszą jeździć samochodami. A z mediów dowiadują się, że policji nie będzie stać na opłacanie informatorów, co oznacza, że powinna zawiesić swoją działalność. Rozwikłanie tej sprzeczności to zadanie dla szefa rządu. A to tylko pierwszy przykład z brzegu.
To oczywiste, że premier w obliczu trudności próbuje przemawiać optymistycznym językiem. Bierze na siebie ogromne ryzyko. Jeśli utrzyma polskie finanse w ryzach i przetrwa kryzys – zasłuży na pochwały. Ale jeśli ta recepta okaże się drogą donikąd jak oszczędnościowe recepty amerykańskiego prezydenta Hoovera w obliczu wielkiego kryzysu lat 30., będzie skazany na klęskę. Tego na razie nie zweryfikujemy. Możemy go rozliczać z przedsięwzięć podejmowanych w logice jego dietetycznej kuracji. Gdy mówi, ile można zrobić za europejskie pieniądze, my patrzmy, czy jego urzędnicy nauczyli się już je wydawać. Okażmy mu odrobinę zaufania, ale też bądźmy dla niego recenzentami pozbawionymi pobłażliwości.


![[Aktualizacja] Katastrofa w tunelu. Oto zdjęcia rozbitego autokaru](http://2.s.dziennik.pl/pliki/3217000/3217477-wypadek-autokaru-w-szwajcarii-200-150.jpg)






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!