– Panie doktorze kochany! O jeju...

– Wyglądasz, jakby Cię koń kopnął!

– A bo miałem sen tak straszny, że... ledwo mogę o nim mówić... jechałem sobie tyłem na autostradzie...

– To na pewno był tylko sen?

– Kawałek znaczy, akurat nie, ale śniło mi się, że jechałem sobie spokojnie po autostradzie... i należałem do PiS! Aaa! Jezu, co się potem działo. Dwudziestu siedmiu najznamienitszych Polaków napisało list otwarty, abym zrzekł się obywatelstwa polskiego. Władysław Bartoszewski nazwał mnie bydłem. Stefan Niesiołowski krzyczał o kolejnym akcie bezprzykładnego cynizmu wzorowanego na kierowcach NKWD. Kazimierz Kutz szydził, że...

– Weź kilka głębokich oddechów, uspokój się, o tak...

Po wyjściu pacjenta zadzwoniłem do Zbigniewa Girzyńskiego. – Panie Zbigniewie – proszę – niech pan coś napisze na blogu, aby tego Sławka na duchu podnieść. No, szkoda chłopa... Bo ja wiem, że nie rzucim posła, skąd nasz ród, czy coś...

– O! A co ja z tego będę miał?

– Zniżkę.