Znany historyk: Najgorsi byli jednak Niemcy
Jest hierarchia cierpień i hierarchia wrogów. Pierwszym wrogiem i sprawcą wybuchu II wojny byli Niemcy. Drugim wrogiem byli Sowieci. OUN-UPA wymordowała ok. stu tysięcy Polaków, ale nie zniszczyła polskiego państwa - mówi szef Muzeum II Wojny Światowej Paweł Machcewicz.
- Przed sąd za morderstwa w obozach zagłady
- Polacy mieli swoją wtyczkę w Wehrmachcie
- Fałszowanie pamięci Europy
- Rosjanie: Sojusz Polski i Trzeciej Rzeszy
- Ślązacy: Polska wspierała Hitlera
- MSZ o rosyjskim filmie: Przejaw nerwowości
- Dlaczego Szarika grały aż trzy psy?
- "17 września to plama na honorze Rosji"
- Francuskie media znów o "polskich obozach"
- Steinbach waleczna jak tatuś z Wehrmachtu
- Niesiołowski: Dobrze, że Franco wygrał
- Litwa chce rekompensaty za wysiedlenia
- "To nie będzie muzeum polskiego oręża"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
PIOTR ZAREMBA: Muzeum Drugiej Wojny Światowej zamówiło w Pentorze sondaż o stosunku Polaków do II wojny światowej. Pojawiły się w nim pytania o tak zwane przypadki wstydliwe:
kolaboracji, szmalcownictwa. Czy przeddzień 70. rocznicy wojny to stosowny moment, aby o tym debatować - pytają niektórzy.
PAWEŁ MACHCEWICZ: Ten sondaż miał 75 rozbudowanych pytań. To pierwsza próba zdiagnozowania pamięci Polaków o II wojnie światowej podjęta w wolnej Polsce. Pan mówi o drobnym wycinku.
Główna konkluzja wynikająca z badań jest taka, że wśród Polaków dominuje poczucie dumy z tamtych wydarzeń.
Ale zgłaszano wątpliwości nawet wobec metody badań. Szczegółowe relacje zbierano - poza Warszawą - w bardzo specyficznych regionach: w Przemyślu i Białymstoku, w Gdańsku i na
Śląsku.
Zasadniczy sondaż przeprowadzano według reprezentatywnej próby w całym kraju. Natomiast do fokusów - czyli dyskusji z zaproszonymi uczestnikami - rzeczywiście wybraliśmy, obok Warszawy, te
szczególne regiony, aby zbadać doświadczenia Polaków także poza Generalnym Gubernatorstwem. Mamy więc pamięć o okupacji sowieckiej, o konflikcie z Ukraińcami, a z drugiej strony ziemie
wcielone do Rzeszy z ich specyficznymi problemami. W PRL nigdy o to nie pytano, my chcieliśmy nadrobić te zaległości.
Pewien ankietowany Ślązak wychwala dwóch dowódców: Erwina von Rommla i Władysława Andersa. Spytam złośliwie: czy taki punkt widzenia znajdzie odzwierciedlenie w samym muzeum?
Mamy cenzurować badania? Mogę uspokoić czytelników "Dziennika", że nie będzie takiej samej gablotki upamiętniającej Andersa i Rommla. Powtórzę raz jeszcze: chcieliśmy
zrezygnować z wyłącznie "warszawocentrycznego" punktu widzenia. Zobaczyć, jak dalece pamięć Polaków jest bardziej zróżnicowana niż literatura czy filmy na temat wojny. To,
że Polacy byli wcielani do Wehrmachtu, z perspektywy Warszawy jest czymś i marginalnym, i wstydliwym. A to część polskiego losu. O tym powinniśmy opowiedzieć, ale gloryfikować Rommla nie
będziemy. Samo takie przypuszczenie jest absurdalne.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!