"Polska powinna być w G20"
Polacy, Bałtowie i Skandynawowie muszą brać udział w decydowaniu o światowej gospodarce. DLatego powinni znaleźć się w grupie G20. Tego zdania jest szef Szwedzkiej dyplomacji, która przewodniczy Unii Europejskiej, Carl Bildt. W rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" mówił wnioskach, jakie świat powinien wyciagnąć z kryzysu.
- Duńczycy: Kryzys dopiero zaatakuje Polskę
- "USA zrobią z Polski potęgę XXI wieku"
- Petru: Euro nie wcześniej niż w 2014
- Wraz z kryzysem omija nas coś jeszcze
- Bogaci chcą stworzyć rząd światowy
- Zjedzą foki i naprawią finanse świata
- Polacy chwalą sobie życie w kryzysie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
JĘDRZEJ BIELECKI: Na czwartek zaplanowano szczyt unijny w Brukseli. Tydzień później odbędzie się spotkanie G20 w amerykańskim Pittsburghu. W Brukseli przywódcy "27"
mają uzgodnić, z czym pojadą do USA, jakie propozycje reformowania systemu światowych finansów zostaną zaproponowane. Szwecja przewodzi pracom UE w tym półroczu. Jakie propozycje Unia
zawiezie na szczyt G20?
CARL BILDT*: Wciąż spieramy się w tej sprawie. Jedno jest jednak pewne: po raz pierwszy przeżyliśmy globalny kryzys i aby zapobiec w przyszłości załamaniu gospodarki, będziemy potrzebowali
rozwiązań globalnych. Mówię o konieczności większej koordynacji między kluczowymi gospodarkami świata.
Większa koordynacja na poziomie międzynarodowym - jak pan to ujął - czyli większa kontrola rynków finansowych czy wręcz bezpośrednia interwencje państwa?
To nie takie proste. W niektórych sektorach gospodarki z pewnością tak będzie, ale już w innych niekoniecznie. Kryzys zaczął się od załamania amerykańskiego rynku nieruchomości, a więc
sektora, który jest niezwykle ściśle regulowany przez państwo. Natomiast rynek finansowych instrumentów pochodnych, na którego uregulowanie tak mocno naciskają dziś Niemcy i Francja, wcale
nie wywołał kryzysu, choć był zupełnie nieregulowany przez państwo.
Stanom Zjednoczonym pomysły unijne się nie podobają.
Niechęć USA, o której pan mówi, to mit. Zanim zostałem ministrem spraw zagranicznych, zasiadałem w radzie nadzorczej piątego co do wielkości funduszu inwestycyjnego na świecie, którego
siedziba znajdowała się w Stanach Zjednoczonych. I przekonałem się, jak bardzo amerykański rynek finansowy jest regulowany. Więcej: jest on regulowany dużo bardziej niż rynek europejski.
Wróćmy do tego, o czym przywódcy UE będą rozmawiać na szczycie w Brukseli w czwartek. O co się spierają, jakie stanowisko Unia próbuje wypracować w sprawie - jak to określają media
francuskie - umoralniania kapitalizmu?
Spór dotyczy przede wszystkim kwestii premii dla maklerów bankowych i zarządów banków. Moim zdaniem ta sprawa nie ma aż tak fundamentalnego znaczenia dla zapobiegania kryzysom jak choćby normy
kapitałowe, których będą musiały przestrzegać banki.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!