Dziennik.plOpinie

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Wraz z kryzysem omija nas coś jeszcze

2009-09-13 | Ostatnia aktualizacja: 20:06 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Pierwsza faza kryzysu niemal nas ominęła. Wraz z nią omijają nas jednak procesy, które na nowo definiują współczesny świat" - takpo roku światowego kryzysu pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Aleksander Smolar, politolog i prezes Fundacji im. Stefana Batorego.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Piątek 11 września był dniem, w którym minęło osiem lat od ataku terrorystycznego na Nowy Jork i Waszyngton. We wtorek 15 września mija zaś rok od ogłoszenia bankructwa banku Lehman Brothers i rozpoczęcia otwartej fazy globalnego kryzysu finansowego.

Co łączy te dwie daty? Otóż obie te rocznice zdają się symbolizować prawdziwy koniec starego świata i początek nowego. Z naszej perspektywy datą graniczną - rzeczywistym przełomem epok - jest rok 1989, upadek Związku Radzieckiego i koniec zimnej wojny. Tyle że okres między rokiem 1989 a 2001 był swoistym "międzyczasem" - by użyć określenia Jonasza Kofty. Nawet definiowano ten okres raczej przez zaprzeczenia niż przez określenia o charakterze pozytywnym. Mówiono "postkomunizm" albo - jak w sławnym artykule Fukuyamy - "koniec historii". Łatwiej było nazywać to, co się skończyło, trudniej zdefiniować to, co nadeszło.

Nowy, nie całkiem wspaniały świat

11 września 2001 roku zamykał te 12 szczęśliwych lat - skądinąd niewolnych od problemów i konfliktów, ale wypełnionych poczuciem, że oto wchodzimy w jakąś lepszą epokę, w której polityka międzynarodowa krajów demokratycznych jest coraz bardziej podporządkowana celom humanitarnym, woli szerzenia praw człowieka, demokracji i pomocy rozwojowej krajom słabo rozwiniętym. Wprowadzano do stosunków między narodami takie nowe pojęcia, jak "interwencje humanitarne", "obowiązek obrony" społeczeństw przed ich własnymi władzami, jeżeli zachowują się w sposób zbrodniczy. Pod takimi hasłami przebiegała interwencja w Kosowie, służyły one nawet uzasadnieniu póżniejszej interwencji w Iraku przeciwko reżimowi Saddama Husajna.

Atak terrorystów na WTC uświadomił światu, że ma do czynienia z wrogiem nowego typu. Wiedziano oczywiście i przedtem o terroryzmie radykalnych islamistów, ale nie postrzegano w nim zagrożenia na wielką skalę dla pokoju w tak stabilnych regionach świata, jak USA czy Europa. Trauma 11 września, zwłaszcza w USA, była niezwykle głęboka, był to pierwszy atak na terytorium Ameryki od 200 lat. Dziś zaczynamy sobie uświadamiać, że nadaliśmy tamtym wydarzeniom nadmiernie apokaliptyczny wymiar. Zaczęto używac takich pojęć jak "wojna z terroryzmem". Nawet nie z terrorystami, lecz - bardzo zwodnicza hipostaza - właśnie z terroryzmem. W tym sensie operację, która zdaniem wielu wybitnych specjalistów powinna mieć charakter policyjny, zdefiniowano jako wojnę globalną. W tym elementarnym błędzie intelektualnym tkwi częściowo poważny błąd polityczny: marginalizacja na lata problemu Afganistanu i wojna w Iraku, której konsekwencje do dziś są niezwykle rozległe.

czytaj dalej

Aleksander Smolar
Źródło: dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«