Wraz z kryzysem omija nas coś jeszcze
"Pierwsza faza kryzysu niemal nas ominęła. Wraz z nią omijają nas jednak procesy, które na nowo definiują współczesny świat" - takpo roku światowego kryzysu pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Aleksander Smolar, politolog i prezes Fundacji im. Stefana Batorego.
- Kończy się kryzys - czas na przejęcia firm
- Duńczycy: Kryzys dopiero zaatakuje Polskę
- "Polska powinna być w G20"
- NBP pomoże rządowi rozmawiać z prezydentem
- Ekspert: Unii Europejskiej grozi zagłada
- Polskie szkoły kształcą... bezrobotnych
- Pomagasz sąsiadom? Zapłać podatek
- "USA zrobią z Polski potęgę XXI wieku"
- "Idą ciężkie czasy dla unijnych egoistów"
- Polacy chwalą sobie życie w kryzysie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Piątek 11 września był dniem, w którym minęło osiem lat od ataku terrorystycznego na Nowy Jork i Waszyngton. We wtorek 15 września mija zaś rok od ogłoszenia bankructwa banku Lehman Brothers i rozpoczęcia otwartej fazy globalnego kryzysu finansowego.
Co łączy te dwie daty? Otóż obie te rocznice zdają się symbolizować prawdziwy koniec starego świata i początek nowego. Z naszej perspektywy datą graniczną - rzeczywistym przełomem epok - jest rok 1989, upadek Związku Radzieckiego i koniec zimnej wojny. Tyle że okres między rokiem 1989 a 2001 był swoistym "międzyczasem" - by użyć określenia Jonasza Kofty. Nawet definiowano ten okres raczej przez zaprzeczenia niż przez określenia o charakterze pozytywnym. Mówiono "postkomunizm" albo - jak w sławnym artykule Fukuyamy - "koniec historii". Łatwiej było nazywać to, co się skończyło, trudniej zdefiniować to, co nadeszło.
Nowy, nie całkiem wspaniały świat
11 września 2001 roku zamykał te 12 szczęśliwych lat - skądinąd niewolnych od problemów i konfliktów, ale wypełnionych poczuciem, że oto wchodzimy w jakąś lepszą epokę, w której polityka międzynarodowa krajów demokratycznych jest coraz bardziej podporządkowana celom humanitarnym, woli szerzenia praw człowieka, demokracji i pomocy rozwojowej krajom słabo rozwiniętym. Wprowadzano do stosunków między narodami takie nowe pojęcia, jak "interwencje humanitarne", "obowiązek obrony" społeczeństw przed ich własnymi władzami, jeżeli zachowują się w sposób zbrodniczy. Pod takimi hasłami przebiegała interwencja w Kosowie, służyły one nawet uzasadnieniu póżniejszej interwencji w Iraku przeciwko reżimowi Saddama Husajna.
Atak terrorystów na WTC uświadomił światu, że ma do czynienia z wrogiem nowego typu. Wiedziano oczywiście i przedtem o terroryzmie radykalnych islamistów, ale nie postrzegano w nim zagrożenia na wielką skalę dla pokoju w tak stabilnych regionach świata, jak USA czy Europa. Trauma 11 września, zwłaszcza w USA, była niezwykle głęboka, był to pierwszy atak na terytorium Ameryki od 200 lat. Dziś zaczynamy sobie uświadamiać, że nadaliśmy tamtym wydarzeniom nadmiernie apokaliptyczny wymiar. Zaczęto używac takich pojęć jak "wojna z terroryzmem". Nawet nie z terrorystami, lecz - bardzo zwodnicza hipostaza - właśnie z terroryzmem. W tym sensie operację, która zdaniem wielu wybitnych specjalistów powinna mieć charakter policyjny, zdefiniowano jako wojnę globalną. W tym elementarnym błędzie intelektualnym tkwi częściowo poważny błąd polityczny: marginalizacja na lata problemu Afganistanu i wojna w Iraku, której konsekwencje do dziś są niezwykle rozległe.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!