Dziennik.plOpinie

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Petru: Euro nie wcześniej niż w 2014

2009-09-15 | Ostatnia aktualizacja: 20:08 | Komentarze: 0 | skomentuj

O ile rok temu decyzja o przyjęciu euro była tylko kwestią woli politycznej, tak teraz jest to kwestia przede wszystkim ekonomiczna. Dziś nie spełniamy żadnego z kryteriów przyjęcia, oprócz poziomu długu publicznego. To powoduje, że pierwszy realny termin to lata 2014-2015 - mówi główny ekonomista BRE Banku Ryszard Petru w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Piotr Gursztyn: Rok temu zaczynał się właśnie kryzys finansowy. A kilka dni wcześniej Donald Tusk na Forum Ekonomicznym w Krynicy zapowiedział szybkie wprowadzenie euro w Polsce. Wtedy tamta deklaracja wywołała wielki rozgłos, dziś już jest cicho.
Ryszard Petru: Dziś świat jest w zupełnie innym miejscu niż wtedy, gdy premier Tusk zapowiadał wprowadzenie euro. To, co działo się po upadku Lehman Brothers, w znacznym stopniu zweryfikowało nasze plany szybkiego wejścia do strefy euro. Osobiście uważam, że euro pomogłoby nam w kryzysie. Teraz rozchwianie rynków finansowych, wysoka zmienność walut, spowolnienie gospodarcze i wynikający z tego wysoki deficyt budżetowy powodują, że termin zapowiedziany rok temu przez premiera Tuska jest zupełnie nierealny. O ile wtedy decyzja o przyjęciu wspólnej waluty była tylko kwestią woli politycznej, tak teraz jest to kwestia przede wszystkim ekonomiczna. Dziś nie spełniamy żadnego z kryteriów przyjęcia, oprócz poziomu długu publicznego. To powoduje, że pierwszy realny termin to lata 2014-2015.

Pan był na tegorocznym Forum w Krynicy. Jak po roku komentowano tamtą zapowiedź Tuska?
Wszyscy mają świadomość, że zapowiedź ta padła na kilka dni przed upadkiem Lehmana - od tego czasu świat jest już zupełnie inny. Natomiast sama decyzja i kierunek działań były jak najbardziej słuszne. Tego chyba nikt nie podważa. Moim zdaniem obecnie kluczową kwestią jest pytanie o moment wejścia oraz o działania, które miałyby do tego doprowadzić. Określenie momentu wejścia do strefy euro dzisiaj nie jest łatwe. W jednej z dyskusji w Krynicy wskazywałem na to, jak trudno jest złapać optymalny moment do wchodzenia do euro. Z punktu widzenia gospodarczego, jak również kryteriów z Maastricht, najlepiej jest wchodzić do strefy ERM2 w okresie, gdy gospodarka wkracza w fazę ożywienia, a nie wtedy, gdy osiąga szczyt swoich możliwości.

Dlaczego?
Bo powinno się wchodzić wtedy, gdy gospodarka znajduje się blisko równowagi. To dzieje się wtedy, gdy gospodarka się rozwija, ale nie jest przegrzana. A była bliska przegrzania np. w zeszłym roku. I w owym czasie złoty był przewartościowany. Gdy gospodarka jest w dołku - tak jak to jest obecnie - mamy problem rosnącego deficytu budżetowego. W ciagu ostatnich kilku lat mieliśmy dwa okresy optymalne z tego punktu widzenia. Jeden moment był za rządu PiS, a drugi w latach 2003-04, ale wtedy dopiero wchodziliśmy do Unii Europejskiej. W obu tych okresach mogliśmy przyjąć wspólną walutę na najkorzystniejszych warunkach. Paradoks polega na tym, że pomimo sprzyjających warunków i tak mieliśmy w owym czasie problemy ze zbyt wysokim deficytem budżetowym.

czytaj dalej

Rozmawiał Piotr Gursztyn
Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«