"Kto się przyzna do błędów w Afganistanie?"
Może już najwyższy czas przyznać, że nie podołaliśmy zadaniu. Nie uda się zwiększyć naszego kontyngentu - chodzi przede wszystkim o pieniądze, ale też o ludzi. Tak naprawdę mamy w naszym wojsku za mało... wojska - tak o polskim udziale w wojnie w Afganistanie pisze gen. Waldemar Skrzypczak.
- Skrzypczak przeprasza. Co zrobi prezydent?
- Szef MON mówi o wyjściu z Afganistanu
- Skrzypczak odchodzi. Rząd w panice?
- Im więcej Amerykanów, tym gorzej dla Polaków
- "Afganistan. Wyjdźmy, ale zostańmy"
- "Jeśli NATO wyjdzie z Afganistanu, umrze"
- "W armii trwa pełzający bunt generałów"
- Gen. Skrzypczak oddał się w ręce prezydenta
- "Skrzypczak poświęcił się dla żołnierzy"
- "To Klich przegrał ze Skrzypczakiem"
- Generał Skrzypczak ujął Polaków
- A ja bronię generała Skrzypczaka
- Odwołają gen. Skrzypczaka za krytykę MON?
- Generał Skrzypczak: Oskarżam za Afganistan
- Generał Skrzypczak podał się do dymisji
- Szkolenie Afgańczyków jest w naszym interesie
- Klich zamknął sprawę generała Skrzypczaka
- Przywódca talibów przyrzeka porażkę NATO
- Generał Gągor: Polaków w Ghazni jest za mało
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wczoraj prezydent Lech Kaczyński wręczył mi postanowienie odwołujące mnie z funkcji dowódcy Wojsk Lądowych. Tym samym skończyła się moja przygoda, której poświęciłem 33 lata życia. Zapewne nigdy nie uwolnię się od tematu wojska. Nawet nie chcę, ponieważ wojsko zawsze było treścią mojego życia. W rezerwie będę mógł z dystansu patrzeć na to, co się dzieje w armii, obserwować zmiany i dokonania, których byłem świadkiem od środka przez całą służbę wojskową. A zmiany są konieczne, bo przez ostatnie sześć lat w armii nastąpiły głębokie przewartościowania w świadomości i mentalności żołnierzy, szczególnie tych, którzy mieli bezpośredni kontakt podczas wojny w Iraku i Afganistanie z naszymi sojusznikami z NATO. I nie tylko z nimi. Wszyscy są przeświadczeni o konieczności i celowości tych zmian.
Minister obrony narodowej Bogdan Klich mówił niedawno po raz kolejny, że poziom bezpieczeństwa w polskiej bazie w Afganistanie jest przyzwoity. Dał tym samym wyraz swojej wierze w to, że tak jest naprawdę. Jednak każdy dzień pokazuje, że nasi żołnierze w Afganistanie nie są bezpieczni. I nie chodzi tylko o tych zabitych, do których ostatnio dołączył Piotr Marciniak. O tym tak głośno już się nie mówi, ale to fakt - mamy już kilkudziesięciu ciężko rannych żołnierzy. Wielu z nich zostanie kalekami do końca życia. Jak w takich okolicznościach można twierdzić, że w Afganistanie jest bezpiecznie?!
Ile jeszcze trzeba tragedii, żeby to dotarło do świadomości osób odpowiedzialnych za tę misję? Obserwując tę sytuację i wiele zaniechań, można stracić wiarę we wszystko. A sytuacja jest zła. Dochodzi do kolejnych strat w ludziach. W takich realiach, zamiast kreować swój wizerunek i myśleć o propagandzie, wszyscy powinni zadać sobie brutalne pytania: kto ma rzeczywistą kontrolę nad prowincją? Polacy czy talibowie? Czy zasadne jest dalsze utrzymywanie tak małej liczby wojsk na tak wielkim obszarze? Czy dalej ponad wszystko liczy się polityczny prestiż i polska flaga w Afganistanie?
Czas bowiem uświadomić sobie, że politycy myśleli dotąd o tej wojnie tylko w nadziei na dumę i poklask - zapomnieli o bezpieczeństwie i rozsądku. Bo prawda jest taka, że w Afganistanie polscy żołnierze mają wykonać niewykonalne. Prowincja Ghazni jest tak duża jak województwo wielkopolskie, a kontroluje ją jedynie 2 tys. polskich żołnierzy. To jest fizycznie niemożliwe! Tam powinno być co najmniej 6 tys. żołnierzy. W efekcie talibowie kontrolują w naszej strefie kilka dystryktów i to im wystarczy dla zachowania zdolności do działań przeciwko Polakom. Dopiero teraz jednak - gdy dowiadujemy się o kolejnych ofiarach - dla opinii publicznej staje się coraz bardziej oczywiste, że nasza kontrola w Ghazni jest jedynie iluzoryczna. Polegli ostatnio żołnierze zginęli zaledwie kilka kilometrów od naszych baz! Czyli tam, gdzie jest bezpiecznie?
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!