"Nic się nie stało, Polacy..."
Dla Amerykanów 17 września był tak samo dobrym dniem jak każdy na ogłoszenie planów zastopowania projektu tarczy antyrakietowej. Dla nas to przykład jeśli nie złej woli, to co najmniej amerykańskiej gruboskórności - pisze redaktor naczelny "Dziennika Gazety Prawnej" Michał Kobosko.
- Obama ma złe wiadomości dla Polski
- Rosja nie rozmieści rakiet w Kaliningradzie
- Kaczyński wpierw do Obamy, potem do Tuska
- Kwaśniewski: Projekt tarczy był przestarzały
- Posłuchaj, jak Kukiz śpiewa o 17 września
- Sami zbudujemy sobie tarczę!
- Był 17 września. Groza narastała powoli
- 17 września? Agresja, hańba, wyzwolenie
- "Pakt Ribbentrop-Mołotow to rozbiór Polski"
- Sowieci przywiązywali dzieci do czołgów
- Tak wspólnie świętowali Niemcy i Rosjanie
- "17 września to plama na honorze Rosji"
- Siwiec: Wygłupiliśmy się w sprawie tarczy
- Doradca Reagana: To jest koniec tarczy
- Kaczyński o rządzie: Chłopcy od piłki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Stany Zjednoczone zrezygnowały z własnego, ale ważnego także dla nas projektu obronnego dokładnie w 70 lat po tym, jak wojska bolszewickie najechały Polskę, dopełniając IV rozbioru Rzeczypospolitej. Rozbioru, którego nie powstrzymały gwarancje udzielone nam przez sojuszników, Anglię i Francję. Historia lubi się powtarzać?
>>> Czytaj więcej o końcu tarczy antyrakietowej
Oczywiście, że nie. Amerykanie mają swoje strategiczne plany, które chcieliby realizować nie w kontrze, tylko wspólnie z Rosjanami. My zaś z kolei mamy realne członkostwo w Unii Europejskiej i NATO, organizacjach, które w początkach XXI wieku pełnią skutecznie rolę odstraszającą wobec potencjalnych agresorów. Polska nie jest też w żaden sposób bezpośrednio zagrożona przez państwa ościenne. Ani tak dalekie jak Iran, ani zdecydowanie bliższe. To jest inny świat niż 70 lat temu i straszenie nas groźbą kolejnej wojny tego nie zmieni.
A jednak chce się zaśpiewać jak kibice pocieszający się po kolejnych blamażach futbolistów: "nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało". Stał się bowiem kolejny przykry akt podważający naszą, czasem zbyt daleko idącą sympatię do Ameryki. Nic nie ugraliśmy na krwawej ofierze naszych żołnierzy w Iraku i Afganistanie, nic nie wyszło z szumnych planów braterskiej współpracy gospodarczej po zakupie F-16. Nie ma też powodu wierzyć w "ekskluzywną współpracę", jaką Tuskowi obiecał w czwartek Obama. Ameryka nam odpływa. Skupmy się tym bardziej na Europie i naszych własnych relacjach z sąsiadami.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!