Tarcza przywołała nuklearne demony
Tarcza antyrakietowa, o której głośno za sprawą prezydenta Obamy, miała być systemem bezpieczeństwa XXI wieku, wywołała tymczasem duchy zimnej wojny. Przypomniała o parytecie śmierci pomiędzy Rosją i Stanami Zjednoczonymi, czyli arsenałach nuklearnych. Apokalipsa jest wciąż trzymana na łańcuchu w podziemnych bunkrach. Broń nuklearna nie znika z życia świata.
- Kwaśniewski: Projekt tarczy był przestarzały
- Rosja nie rozmieści rakiet w Kaliningradzie
- Nie będzie zagrożenia - nie będzie Iskanderów
- Będzie ciekawa oferta z USA. Na dniach
- Doradca Reagana: To jest koniec tarczy
- "Moskwa tylko straszyła rakietami"
- Sami zbudujemy sobie tarczę!
- Kaczyński w USA pochwali Polskę
- Tusk na obiedzie u Obamy... w Pradze
- Nowak o tarczy: Czekamy na ofertę
- Kaliningrad jednak bez rosyjskich rakiet
- "Tarcza Obamy jest lepsza od tarczy Busha"
- "Z Lizboną będzie nam lepiej"
- Putin o tarczy: Słuszna i odważna decyzja
- Tusk będzie chciał zniżkę na Patrioty
- Obama ma złe wiadomości dla Polski
- Obama popełnił faux pas, dzwoniąc do Tuska
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O broń atomową starają się o nią coraz to nowe kraje, a Rosjanie modernizują swoje arsenały.
Związek Radziecki i Ameryka osiągnęły w latach 80. XX wieku granice absurdu w rozbudowie siły atomowej. Moskwa miała 41 tys. głowic, Waszyngton - 25 tys. Większość to broń wodorowa o sile wybuchu wielokrotnie większej niż bomby spuszczone na Hiroszimę i Nagasaki. Gdyby użyto tego arsenału, nie tylko obaj przeciwnicy zostaliby starci z powierzchni ziemi, ale też sama ziemia, a przynajmniej większość życia na niej. Parytet odstraszania został osiągnięty z nawiązką. Utrzymywanie tak dużego arsenału nuklearnego, a tym bardziej jego rozbudowa, mijało się z celem.
Amerykanie pierwsi przeliczyli jądrowy wysiłek na dolary. Już w 1982 roku Ronald Reagan zaproponował redukcję głowic. Sowieci odmówili. USA miały bowiem więcej bombowców - nosicieli głowic, które trudniej zlokalizować i zlikwidować niż rakiety. Gdyby zredukowano arsenał, Amerykanie i tak odpaliliby pociski, a Moskwa nie byłaby pewna, czy jej salwa jest równie niszcząca. Przy 41 tys. głowic czuła się bezpiecznie. Coś musiało przecież dolecieć. Trudno odmówić temu rozumowaniu logiki, tym bardziej że USA modernizowały arsenał, Sowieci zaś zostawali pod tym względem z tyłu. Postawili na masę, a nie jakość zabijania.
Dopiero po dojściu do władzy Gorbaczowa także Moskwa zaczęła kalkulować koszty. Atomowy bilans nie równoważył się. W 1991 roku, kilka miesięcy przed upadkiem, Związek Radziecki podpisał porozumienie rozbrojeniowe START. Zapoczątkowało ono największą redukcję broni w historii świata. Moc niszczenia obu potęg spadła o 80 proc. Układ pozostawiał Rosji i Ameryce po 6 tys. aktywnych głowic, ograniczył też liczbę bombowców, rakiet, a nawet czołgów, helikopterów i dział. Po wprowadzeniu START w życie i dalszych redukcjach Waszyngton ma jednak wciąż 2623 aktywne głowice (z rezerwowymi - 9400), Moskwa zaś 4840 (z rezerwowymi - 13 000). Salwa z tej broni nie unicestwi wprawdzie ludzkości, ale może ją cofnąć w rozwoju o setki lat.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!