Burżuj kontra uczony, czyli spór o uczelnie
Burżuj z zasady nie rozumie, po co komu taki luksus jak uniwersytet, ale na szczęście burżuje jeszcze do końca nie zdominowali naszej kultury - tak Marcin Król komentuje w "Dzienniku Gazecie Prawnej" spór wokół tego, kto ma ustalać strategię rozwoju szkolnictwa wyższego.
- "Po co nam tyle uczelni?"
- "Lepper i Giertych to zdolni politycy"
- Uniwersytety znikną z Polski
- Uczelnie i koncerny będą kształcić razem
- Rektorzy mają własny projekt reformy
- Jak uniknąć dryfowania w przyszłość
- Rewolucja w studenckich stypendiach
- Chwin: Kulturą się nie handluje
- Minister wraca do PRL
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spory między ministerstwem kierowanym przez Barbarę Kudrycką a rektorami wyższych uczelni dotyczą ostatnio z pozoru tego, kto konkretnie ma przygotować strategię rozwoju szkolnictwa wyższego. W rzeczywistości jednak ogniskują się wokół chęci wymuszania na uczelniach prowadzenia takich kierunków studiów, których absolwenci będą potem przydatni dla gospodarki. To w gruncie rzeczy dalszy ciąg wielkiego sporu o rolę uniwersytetu, jaki ciągnie się od pierwszych dekad XIX wieku. Zawsze demokratyczne władze kapitalistyczne domagały się większej "użyteczności" szkół wyższych, a uniwersytety broniły się przed zewnętrzną ingerencją.
Kto broni uniwersytetu?
Argumenty przeciwko takiej ingerencji - przeprowadzanej świadomie przez władze lub odbywającej się tylko pod presją opinii publicznej - wytaczał już Alexis de Tocqueville, który po pierwsze obawiał się, że na uniwersytetach ilość zastąpi jakość, a po drugie pisał: "raczej spalę swoje książki, niż zostanę wąskim specjalistą, jak moi koledzy". Podobne poglądy głosił wielki historyk Jacob Burckhardt, który uważał, że opinia publiczna domaga się, by uniwersytety produkowały hydraulików, a nie uczonych, i szydził z opinii "przeciętniaków". John Stuart Mill szedł nawet dalej i postulował ograniczony dostęp do szkół podstawowych, żeby nie kształcić niedouków, a przecież jest on ojcem myśli liberalnej. O co im wszystkim chodziło? O co chodziło następnym pokoleniom wielkich uczonych i myślicieli, którzy bronili i bronią idei "prawdziwego" uniwersytetu?
Wiedza i umiejętności
Nikt nie ma wątpliwości, że niezbędne są rozmaitego rodzaju szkoły zawodowe, które kształcą ludzi, którzy potem będą budowali drogi czy też montowali sieci intenetowe lub leczyli ludzi. Taka potrzeba była już w XIX wieku i ostatnio niesłusznie przez pewien czas na całym Zachodzie lekceważono tego typu kształcenie. Jest to wiedza, którą można określić szerokim mianem technicznej.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!