Minister wraca do PRL
Dążenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego do dostosowania kierunków uniwersyteckich do potrzeb rynku pracy przypomina mi więc nieco idee z czasów gospodarki centralnie planowanej. Nie doszukiwałabym się tu wpływu liberalizmu gospodarczego - pisze Hanna Świda-Ziemba.
- Rektorzy chcą wyjaśnień od Kudryckiej
- "Lepper i Giertych to zdolni politycy"
- Burżuj kontra uczony, czyli spór o uczelnie
- Uniwersytety znikną z Polski
- "Reforma nie polegnie na dyskusjach"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak zauważył w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Marcin Król, spór między środowiskami akademickimi a minister nauki toczy się w tej chwili w dużej mierze o to, czy, kto i na jakich zasadach będzie starał się sformułować strategię rozwoju szkolnictwa wyższego dostosowaną do tzw. potrzeb rynku pracy.
>>> "Burżuj kontra uczony, czyli spór o uczelnie"
Tymczasem rynki pracy się zmieniają. Te zmiany odbywają się na naszych oczach - i potrafią mieć ogromną i nieprzewidywalną skalę. By nie sięgać daleko - jeszcze w latach 90. panowało w Polsce przekonanie, że zawody techniczne nie będą już miały wzięcia na rynku pracy. W związku z tym politechnika - niegdyś bardzo popularna - popularna być przestała. Nie dlatego, że jest trudna. Przede wszystkim dlatego, że powszechne były głosy, że dla inżynierów nie ma przyszłości. Minęło parę lat i dziś okazuje się, że to właśnie inżynierowie są najbardziej poszukiwani na rynku pracy, a minister Kudrycka zamierza nawet dopłacać studentom politechniki.
Kierunki z przyszłością
W tych samych latach 90. kierunkami z przyszłością wydawały się być marketing i zarządzanie. W związku z tym takie kierunki studiów przeżywały prawdziwe oblężenie. Ich absolwenci trafili jednak na bessę na rynku pracy. I okazało się, że nikt ich nie potrzebuje.
Rynek pracy jest niesłychanie dynamiczny. Bardzo trudno jest przewidzieć długofalowe na nim trendy. Nie przewidzieliśmy przecież kryzysu ekonomicznego, nie jesteśmy też w stanie przewidzieć, co się na rynku pracy zdarzy w wyniku walki z kryzysem. Takie zmiany mogą następować bardzo szybko. Tymczasem cykl kształcenia uniwersyteckiego trwa pięć lat. Dlatego jeśli dziś, w roku 2009, w oparciu o obserwowane aktualnie trendy na rynku pracy, ktoś opracuje listę kierunków z przyszłością i bez przyszłości, absolwenci takowych trafią na rynek pracy dopiero w roku 2014 czy 2015. Czy ktokolwiek jest w stanie przewidzieć, jakie będą mieli wówczas perspektywy zatrudnienia?
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!