Terlikowski: Nowa etyka Tuska
Donald Tusk wytycza demokracji w Polsce nowe standardy - ironizuje na blogu publicysta Tomasz Terlikowski. Jak pisze, "od teraz od oceny winy lub niewinności ministrów, którzy zamieszani są w skandale korupcyjne i ustanawiają w zgodzie z sugestiami kumpli prawo - nie są już sądy". A kto? Opinia publiczna, kierowana przez dziennikarzy - twierdzi.
- "Żenada polska"
- PiS donosi na premiera i ministra sportu
- "Ustawą interesowali się Szejnfeld i Chlebowski"
- Drzewiecki: Jestem niewinny i nie odejdę
- Drzewiecki poczeka do wtorku. Dlaczego?
- "PO zamiata aferę hazardową pod dywan"
- Pała z religii? Zdajesz do następnej klasy
- Tusk: CBA jest wykorzystywane politycznie
- Polacy nie patrzą, od kogo kupują
- Napieralski chce utrącić Drzewieckiego
- Polacy nie wierzą w tłumaczenia Tuska
- Będzie rzeź w rządzie Tuska?
- Chlebowski: Nie umiałem powiedzieć "nie"
- "Lech Kaczyński jest za zabijaniem"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Badaniem spraw nie mają się już też zajmować prokuratorzy czy policjanci (no chyba, że sprawa dotyczy losów laptopa). To wszystko już przeszłość! Od teraz od oceny winy lub niewinności jest opinia publiczna, sprawnie kierowana przez dziennikarzy" - pisze publicysta na blogu w portalu Fronda.pl. "I dlatego, jak zapewnia <poważny polityk PO> <Gazetę Wyborczą>, minister Drzewiecki zostanie na stanowisku, jeśli uda mu się skutecznie przekonać opinię publiczną, że jest niewinny. Jeśli zaś pójdzie mu źle, to może polecieć, jak Chlebowski" - dodaje Terlikowski.
"Swoją drogą ta wypowiedź <poważnego polityka PO> całkowicie jednoznacznie pokazuje, że Chlebowski poleciał, bo był za słaby z PR i nie potrafił się wytłumaczyć, a nie dlatego, że jego kumple z partii i sam premier uznali, że rozmowy na cmentarzu o załatwianiu ustaw dla kumpli są naganne i godne nie tylko potępienia, ale i surowej kary" - ironizuje publicysta.
Zdaniem Tomasza Terlikowskiego sugestie "poważnego polityka" są "ważnym krokiem nad uwolnieniem Polaków od takich zbędnych instytucji, jak sądy, prokuratury, służby specjalne czy nawet policja". "Od teraz o winie lub niewinności decydować powinni dziennikarze i inni arbitrzy elegancji, którzy ocenią czy dana osoba jest wiarygodna czy nie i czy jej wyjaśnienia wystarczą czy też nie. Drugą instancją powinna się stać lektura porannych gazet i ich ocena przez fachowców od PR (dziennikarze kupili czy nie - wyjaśnienia delikwenta). I wreszcie sąd najwyższy, czyli sondaż opinii publicznej. Jeśli wypada negatywnie, to WON z zajmowanych stanowisk. Jeśli pozytywnie - zostajemy " - pisze Terlikowski.
W portalu Fronda.pl publicysta zauważa, że "najgorsze w całej tej sprawie może być to, że Polacy to kupią". "Jeśli poparciem dla premiera nie zachwieje nawet ten skandal (...), będzie to znaczyło, że Polacy zapadli w sen zimowy. I odpuścili sobie nie tylko suwerenność zewnętrzną, ale również praworządność" - twierdzi publicysta.

































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!