"Idą ciężkie czasy dla unijnych egoistów"
"Metafora Europy jako wielkiej Szwajcarii, czyli kraju bezpiecznego, dostatniego, ale zwróconego ku swoim sprawom odchodzi do lamusa. Dzięki Traktatowi Lizbońskiemu Unia może podjąć wyzwania, które wykraczają daleko poza wewnętrzne problemy krajów członkowskich. Tylko, czy będzie gotowa to uczynić?" - pyta Aleksander Smolar.
- "Klaus zachowuje się jak stalinowiec"
- Irlandia jednak wybrała Lizbonę
- Wiemy, kiedy prezydent podpisze Lizbonę
- Szczygło: Zaprosić rząd? Ale który rząd?
- Awaria samolotu uziemiła premiera
- Cameron nie zobowiązał się do referendum
- Irlandia ma ważniejsze sprawy niż traktat
- "Kaczyński kupczy u Klausa na próżno"
- Wraz z kryzysem omija nas coś jeszcze
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sukces irlandzkiego "tak", czyli akceptacja dla Traktatu Lizbońskiego był nadspodziewanie wysoki. W związku z tym powstaje pytanie: dlaczego wcześniej Irlandczycy powiedzieli
"nie"? Dlaczego różnica między poprzednim a ostatnim głosowaniem była tak radykalna (ponad 20 punktów)? Warto o tych kwestiach pamiętać również dlatego, że wiele mówią
o znaczeniu głosowania. Wynikają z niego konsekwencje dla oceny stanu Unii i jej perspektyw.
Jaka była przyczyna klęski przed rokiem? Wymieniano wiele czynników. Po pierwsze, z reguły w referendach ludzie nie odpowiadają na pytanie, które jest stawiane. Zamiast reagować na problemy
Europy - często wyborcom odlegle - dają wyraz swojego stosunku do rządu i klasy rządzącej. Innymi słowy, wynik negatywny w referendum - podobnie jak wcześniej przeciw traktatowi nicejskiemu -
był głosem protestu wobec bardzo nisko notowanemu rządowi. Po drugie, przeciwnicy Traktatu szerzyli informacje na temat jego zawartości, nic nie mające wspólnego z prawdą. Mówiono, że
Irlandia będzie musiała zliberalizować przepisy o aborcji, podnieść podatki, zrezygnować z neutralności militarnej. Wszystko to było nieprawdą.
Istotną rolę odegrała więc przy poprzednim głosowaniu niewiedza. Z tego samego powodu, najskuteczniejszym hasłem, jakim posługiwali się przeciwnicy podpisania dokumentu było: jeżeli nie
znasz traktatu, głosuj na nie. Była w tym pewna logika. Bo traktatu w istocie nikt dobrze nie znał (to dokument spisany językiem zrozumiałym dla specjalistów).
Irlandzki egoizm
Ale były i głębsze przyczyny odrzucenia traktatu. Irlandia jest krajem, który być może najbardziej skorzystał na członkostwie w Unii. Kraj do niedawna jeszcze ubogi, z którego ludzie masowo
emigrowali, znajduje sie dziś w czołówce europejskiej pod względem rozwoju. Była to w dużym stopniu zasługa Unii. W sposób naturalny Irlandia zaczęła przechodzić z grupy państw,
korzystających z pomocy, w ramach obowiązującej w UE zasady solidarności do tej, która udzielać powinna pomocy innym. Siła głosu sprzeciwu podczas zeszłorocznego referendum była więc też
zdeterminowana faktem konieczności łożenia na uboższe kraje Unii.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!