"Kaczyński kupczy u Klausa na próżno"
Prezydent Kaczyński chce namówić Vaclava Klausa, by wytargował coś od Europy w zamian za podpisanie traktatu lizbońskiego. Chodzi o wpływ krajów naszego regionu na obsadzenie najważniejszych stanowisk w odnowionej Unii: prezydenta UE i jej ministra spraw zagranicznych. To błąd - pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Andrzej Talaga.
- "Klaus zachowuje się jak stalinowiec"
- "Bomby zamiast rewolucji"
- "Szkodliwa rola Klausa"
- Szczygło: Zaprosić rząd? Ale który rząd?
- Awaria samolotu uziemiła premiera
- "Idą ciężkie czasy dla unijnych egoistów"
- To nie koniec zamieszania z Lizboną
- Wiemy, kiedy prezydent podpisze Lizbonę
- "Szansa na ocalenie Europy"
- Czeski prezydent: Chcę tego, co ma Polska
- Cameron nie zobowiązał się do referendum
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polska powinna grać na szybkie przyjęcie Lizbony i wykorzystanie jej do wzmocnienia naszej pozycji w UE, a nie paktować z ostatnim hamulcowym integracji.
Założenie jest teoretycznie słuszne – trzeba prowadzić grę tak długo, jak można w niej coś ugrać. W uprawianiu realnej polityki liczą się wszak tylko interesy. Gra jest już jednak skończona. Dogadywanie się z Klausem nie wzmacnia, ale osłabia polską siłę w UE. Czy po otrzymaniu stanowiska przewodniczącego Parlamentu Europejskiego dla Jerzego Buzka możemy liczyć na prezydenta czy ministra spraw zagranicznych? Nie.
Jeśli chcemy, by jedno z tych stanowisk objął polityk podzielający naszą wizję Unii, powinniśmy zabiegać o poparcie silnych państw UE lub budować koalicję z częścią z nich. Tylko tak możemy spróbować przeforsować nasze kandydatury. Na pewno nie dogadując się z pariasem Unii.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!