PO potrzebuje bolesnego samooczyszczenia
"Musimy potrząsnąć naszą partią" - mówi Jarosław Gowin. "Przy wszystkich zastrzeżeniach do mojej partii uważam, że to najciekawszy i najbardziej pożyteczny dla Polski projekt modernizacji. Tę wartość trzeba chronić" - tak polityk PO tłumaczy, dlaczego stanął po stronie Donalda Tuska w sporze z CBA.
- Siekiery latały między Tuskiem i prezydentem
- Sondaże szaleją. Ale PO nadal liderem
- Zobacz, kim Tusk zastąpi Drzewieckiego
- Tusk odsunął Schetynę przez szefa Pekao?
- "Nie wiadomo, ile jeszcze jest takich afer"
- Akcja CBA o nazwie "Polowanie na Grzesia"
- "Czy w PO jest jakiś Brutus?"
- "Autorytet prawa słabnie w oczach"
- Gowin: PO zrobiła zbyt mało po aferze
- Schetyna kazał całować się w rękę
- Stasiak: Dymisje wyślemy Tuskowi pocztą
- Będzie afera stoczniowa? Są stenogramy CBA
- "Afera hazardowa to Platforma w pigułce"
- Tusk: Nie będę kandydował na prezydenta
- Tusk: Ta afera pokazuje bolączki Polski
- Grad na dywaniku, urzędnicy do wymiany
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Agnieszka Sopińska: Odejście z rządu czterech ministrów - Mirosława Drzewieckiego, Grzegorza Schetyny, Andrzeja Czumy i wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda to ucieczka do przodu czy
też pokazanie ludziom Platformy Obywatelskiej: na niejasne związki z biznesem nie ma miejsca?
JAROSŁAW GOWIN: Jedno i drugie. Trzeba potrząsnąć partią i pozwolić rządowi na normalne funkcjonowanie. W partii musi rozpocząć się proces bolesnego samooczyszczania. Trzeba to zrobić aż
do kości, by zmobilizować partię do dalszego boju. Tym bardziej że jest dla mnie oczywiste, że premier stał się obiektem prowokacji ze strony CBA. Nie możemy pozwolić na to, by tajne
służby doprowadziły do destabilizacji państwa, ani na to, by władzę przejęli ci, którzy korzystają z takich metod służb specjalnych. Musimy być i czyści, i silni.
Na tych dymisjach się skończy?
Myślę, że nie. Dojdzie do nich również w Platformie, zarówno w klubie parlamentarnym, jak i części regionów.
Premier jest zdecydowany, by to zrobić? Po zdymisjonowaniu z rządu najbliższych swoich współpracowników, czyli Pawła Grasia, Sławomira Nowaka i Rafała Grupińskiego, wydaje się być
osamotniony w swojej kancelarii.
Donald Tusk wie, że walczy nie tylko o swoją przyszłość polityczną i dobre imię, ale także o Platformę Obywatelską. Przy wszystkich zastrzeżeniach do mojej partii uważam, że to
najciekawszy i najbardziej pożyteczny dla Polski projekt modernizacji. Tę wartość trzeba chronić.
Salon odrzuconych stworzony przez polityków zmarginalizowanych przy okazji afery hazardowej nie skrzyknie się i nie wykreuje kontrkandydata wobec Tuska?
Owych odrzuconych wiele różni. Niektórzy sami zdyskwalifikowali się moralnie i powinni znaleźć się poza polityką, inni zostali poproszeni przez premiera o złożenie z siebie ofiary na
ołtarzu samooczyszczenia, mimo że mają czyste ręce. Chodzi o pokazanie Polakom, że w trosce o wysokie standardy jesteśmy bezwzględni także w stosunku do samych siebie. Nie będzie więc
żadnego salonu odrzuconych. Co więcej, mam nadzieję, że po trudnym okresie, który potrwa jeszcze parę miesięcy aż do zjazdu Platformy w połowie przyszłego roku, będziemy przygotowani do
wyboru takich władz, które wzmocnią partię.
Ale zdymisjonowany minister najpierw czuje rozgoryczenie, potem złość, a po chwili będzie pałał chęcią zemsty.
Akurat tacy ludzie, jak Mirosław Drzewiecki czy Grzegorz Schetyna, towarzyszyli Donaldowi Tuskowi od wielu lat. Jestem pewien, że będą bardziej lojalni wobec niego niż wobec własnych ambicji i
własnego rozgoryczenia.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!