"Obama dostał Nobla na kredyt"
"Nikt nie rozważa, czy Obama jest godzien tej nagrody. Wszyscy rozważają sytuację, motywy, jakie przyświecały Komitetowi Noblowskiemu przyznającemu nagrodę prezydentowi USA, który na razie niczego nie zrobił. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że to bardzo sympatyczny człowiek" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Gleb Pawłowski, rosyjski politolog.
- Obama pozwala na palenie trawki
- Nobel zrobi Obamie krzywdę
- Zobacz, kto dostał Nobla z ekonomii
- Tak żartują z Nobla dla Obamy
- Lubią Obamę, ale nie to, co robi
- Dostał Nobla, bo zrezygnował z tarczy
- Babka Obamy: Nobel Baracka to dar od Boga
- "Obama skończy epokę wojen"
- Obama miał nie dostać Nobla
- Pół miliona dolarów kary dla Obamy
- Obama odebrał Pokojową Nagrodę Nobla
- Tusk: PO nie zasłania afery Noblem Obamy
- Nobel dla Obamy? Chyba za skończone studia
- Orłoś: Nobel dla Obamy to kompromitacja
- Obama zaskoczony Noblem. Tak jak wszyscy
- Polscy studenci na gali noblowskiej
- 14 milionów dolarów za Nobla Obamy
- Górski o niesprawiedliwym Noblu dla Obamy
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
MICHAŁ POTOCKI: Za co według pana Barack Obama dostał Pokojową Nagrodę Nobla?
GLEB PAWŁOWSKI: Jest takie rosyjskie powiedzenie: „Bycie dobrym chłopakiem to jeszcze nie zawód”. A on otrzymał nagrodę za to, że wzbudza sympatię audytorium. Ta bardzo dziwna sytuacja mówi nie tyle o Obamie, ile o stanie społeczności międzynarodowej i utracie kryteriów oceny wielkości w światowej dyplomacji. Choć bardzo możliwe, że Obama zrealizuje swoje zapowiedzi i zrobi coś, dzięki czemu zasłuży na Pokojową Nagrodę Nobla.
Jedno pozostaje bez zmian: niecodzienne jest wręczanie tej nagrody awansem, niejako w charakterze kredytu zaufania pod zastaw funkcji prezydenta USA. Prezydent USA ma liczne możliwości
robienia rzeczy korzystnych dla całego świata. Dajmy mu nagrodę, może skłonimy go, aby je wykonał. Taka jest logika przyznania Nobla Obamie.
Dziś organizacje takie jak Komitet Noblowski działają w warunkach, których nie było jeszcze 20 lat temu. Straciły one własny autorytet i mogą go odzyskać jedynie w zależności od tego, komu
przyznają nagrody. Kiedyś Nagroda Nobla była decyzją poważanych ludzi, którzy dysponowali niepodważalnym autorytetem. Dziś - to nieznani i nieciekawi ludzie decydują, komu przyznać ją tak,
aby świat zwrócił na nich uwagę.
Nagroda Nobla jest często przyznawana w otoczce politycznych wyobrażeń. To nieuniknione i normalne. Normalne, jeśli dostają ją ludzie, którzy stają się ofiarą własnych działań, siedzą w więzieniach, ryzykują, jak Aung San Suu Kyi czy Andriej Sacharow. Ludzie, którzy faktycznie wnieśli kolosalny wkład w rozwój wydarzeń, jak Lech Wałęsa. Bardzo charakterystyczne jest to, że dziś nikt nie rozważa, czy Obama jest godzien tej nagrody. Wszyscy rozważają sytuację, motywy, jakie przyświecały Komitetowi Noblowskiemu przyznającemu nagrodę prezydentowi USA, który na razie niczego nie zrobił. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że to bardzo sympatyczny człowiek.
Powszechna jest opinia, że Obama dostał nagrodę za to, że nie jest Bushem. Jednak z drugiej strony, jeśli przeanalizujemy działania Obamy zwłaszcza w dziedzinie polityki zagranicznej,
widać, że jest on raczej kontynuatorem polityki poprzedniej administracji. Jak wyjaśnić ten paradoks? Czy pan dostrzega zmianę jakościową amerykańskiej polityki? Co w tej polityce się
zmieniło i zmieni w porównaniu z epoką Busha?
Obama dostał nagrodę jako anty-Bush. Jednak nie odpowiada to rzeczywistości. Nagrodę dostał mit Obamy. To samo z siebie jest niezbyt dobre dla demokracji. Tak bardzo chcemy pokładać nadzieję
w tym człowieku, że jesteśmy gotowi nawet dać mu Nobla, aby tylko tej wiary w niego nie stracić. Ten mit może się ziścić, może się nie ziścić, ale nagrodę już dostał. Gdy Nobla
dostał Andriej Sacharow, uznaliśmy ją za wsparcie dla idei wolności, które przeżywaliśmy bardzo silnie w całym ZSRR. To było prawdziwe święto. Także obecnie Komitet Noblowski przyznaje od
czasu do czasu nagrody takim ludziom jak Sacharow.
A może odwrócić pytanie: czy więcej korzyści nie przynosi przyznanie nagrody czynnemu politykowi, który podejmuje decyzje w sferze polityki międzynarodowej? Człowiekowi, który ma
możliwość wpływania na losy świata.
Nagroda dla prezydenta USA nie rodzi pytania o to, co Obama może zrobić w polityce międzynarodowej. Problem w tym, że Komitet Noblowski nie kieruje się takimi motywami. On chce być po prostu
zauważony. Nie da się wywołać wrzawy na świecie, przyznając nagrodę człowiekowi, którego prawie nikt nie zna, bo siedzi w więzieniu w Chinach czy Birmie. Ale jeśli ktoś ze światowych
znakomitości ją otrzyma - pisać o tym będą wszyscy. Gdyby Komitet Noblowski przyznał nagrodę którejś z gwiazd filmowych, także wszyscy by o tym mówili. Dlaczego nie dać jej Angelinie
Jolie? Ona także robi wiele dobrego, kształtuje nasze upodobania.
Wówczas też byśmy przecież o niej w gazetach dyskutowali. Niestety, według mnie taka właśnie logika przyświecała tym, którzy decydują o pokojowym Noblu. Decyzja nie była podyktowana względami politycznymi, ale raczej reklamowymi.
p
Gleb Pawłowski, bliski Kremlowi rosyjski politolog i technolog polityczny. W czasach sowieckich dysydent



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!